Ewa od wczesnej młodości miała wysublimowany gust i zapatrywanie na życie. Nie utrzymywała bliskiego kontaktu z koleżankami szkolnymi, bo wciąż miała wrażenie nieustannej rywalizacji o względy chłopców. Dziwiło ją niezmiernie, że to one powychodziły za mąż, a Ewa do 28 roku życia pozostawała panną. Złożyło się na to kilka powodów.
INTELIGENTNY I WYKSZTAŁCONY
Rodzice zapewnili Ewie dostatnie życie. Pieniądze, jakie zarabiała w firmie spedycyjnej, przeznaczała wyłącznie na stroje i kosmetyki. Zawsze bowiem uchodziła za dziewczynę z klasą. Do ślubu nie spieszyło się jej zbytnio. Imponował jej za to rój adoratorów. Tych nie brakowało, zwłaszcza w lokalach, które Ewa z upodobaniem odwiedzała. Znajomości z kolejnymi narzeczonymi kończyły się dosyć szybko. Żaden nie spełniał wymagań kapryśnej panny. Pragnęła, by pokochał ją mężczyzna inteligentny i wykształcony. Taki, z którym mogłaby porozmawiać o literaturze iberyjskiej, wybrać się do teatru lub opery. Jak na ironię trafiali się młodzieńcy przystojni i zamożni, ale bez tytułu magistra i wykwintnych manier. Im podobało się tylko jej ciało, a nie umysł. Dlatego żaden nie miał większych szans i po dwóch, co najwyżej trzech spotkaniach byli odprawiani w siną dal.
POETYCKA DUSZA
Stefan, którego poznała u koleżanki, był inny od poprzedników. Nie adorował jej nachalnie, choć zrobiła na nim duże wrażenie, nie proponował jej randki i zachowywał się nad wyraz powściągliwie. Atutami Stefana, poza aparycją przystojniaka i dobrymi manierami, było jego zainteresowanie literaturą. Znał dobrze dzieła wielu autorów, potrafił mówić o swych fascynacjach w intrygujący sposób i miał, w przeciwieństwie do poznanych wcześniej panów, wyjątkowo bogaty zasób słownictwa. Ewa była oczarowana pierwszym spotkaniem z tak niezwykłym człowiekiem, że poprosiła koleżanki o zaaranżowanie spotkania ze Stefanem. Tym razem mieli się spotkać w jej mieszkaniu. Stanęła na głowie, by ten wieczór był zapamiętany jako wyjątkowy. Przybrała mieszkanie mnóstwem kwiatów, postarała się o markowe wino z Izraela, przygotowała wyszukane potrawy. W trakcie spotkania przy świecach starała się być możliwie najbliżej Stefana. Tak go czarowała, że wychodził z domu jako ostatni gość. Przy pożegnaniu sama zaproponowała mu następną schadzkę. Tym razem byli sami i mieli więcej czasu na dysputy o literaturze.