Świetnie radził sobie z przedmiotów humanistycznych, miał polot do pisania wypracowań, więc zapraszał co ładniejsze koleżanki na wieczorne wyrównywanie poziomów, które sprowadzało się do dyskusji przy płonącej świecy i wypijaniu butelki wytrawnego wina na odwagę.
Potem można było prawić dziewczynie mnóstwo komplementów, a przy okazji całować się do woli. Pisemną pracę tworzył Piotr w pojedynkę i darował je tylko wybranym koleżankom, które były uległe jego amorom.
ŻONA Z ROZSĄDKU
Podczas studiów polonistycznych udoskonalić metodę podbijania niewieścich serc i doszedł do takiej wprawy, że spotykał się równolegle z czterema dziewczynami. Każdej mieszał skutecznie błękit w głowie, a żadna nie miała pojęcia o istnieniu rywalki, gdyż Piotr dbał o dyskrecję. Ożenił się z piątą i to dość wcześnie. Na trzecim roku studiów myślał już o wymoszczeniu sobie wygodnego gniazdka, a kandydatura studentki stomatologii, zarazem jedynaczki bardzo zamożnych ludzi odpowiadała teoretycznym wymogom.
Jola była uroczą brunetką, tak mocno zajętą przygotowywaniem przeszłej kariery lekarskiej, że nie dostrzegła wyrachowania utalentowanego poety. Była wręcz przekonana, że będzie ją kochał do grobowej deski. W prezencie ślubnym dostali samodzielne M-3 i nowe audi, które bardzo pomagało Piotrowi w zdobywaniu serc następnych partnerek.
PRYSŁ CZAR
Obrączki przezornie nie nosił, aby nie trzeba jej było potem gwałtownie zdejmować. Związek z Jolą, która po ukończeniu akademii szybko otworzyła własny gabinet i osiągała całkiem przyzwoite dochody, trwał tylko cztery lata. Mąż, początkujący literat, pozostający głównie na jej utrzymaniu, sprowadzał sobie pod nieobecność żony sprowadzał do wspólnego mieszkania urocze panienki. Jedną z nich zastała Jolanta w sytuacji nie budzącej wątpliwości. Kochała jednak Piotra, że pozwoliła się udobruchać aż do następnej, równie podobnej wpadki. Ponieważ nie mieli jeszcze dzieci, uzyskali rozwód bez orzekania o winie.
OCZAROWANY URODĄ NASTOLATKI
Pomysłowy literat wydał w tym czasie dwa tomiki i zabrał się do pisani powieści. Miał stały przypływ weny twórczej i niesamowity apetyt na zdobywanie pięknych kobiet. Szło mu to całkiem gładko. Podczas bankietu wystawianego przez jednego z przyjaciół zaintrygowała go obecność bardzo młodej i szalenie interesującej kobiety. Urszula miała tylko 19 lat, ale całkiem spore doświadczenie w kontaktach damsko-męskich. Chętnie odwiedziła pana literata, a nawet zaliczyła u niego kilka kolacji ze śniadaniem. Po dwóch miesiącach intensywnych spotkań poinformowała zaskoczonego adoratora, że będzie mamą. Piotr ani myślał wiązać się na trwałe z kolejną narzeczoną, jednak pod wpływem perswazji jej rodziców, popartych materialnymi profitami, postanowił spróbować.
Przez dwa lata po urodzeniu się Adasia próbował uchodzić za szczęśliwego męża i tatę. Skłonność do poznawania nowych kobiet o intrygującej osobowości wzięła jednak nad nim górę. Podczas balu sylwestrowego zza durzył się po uszy w młodszej o kilka lat Zosi. Była ona, co prawda mężatką, ale szczęśliwym trafem w separacji z mężem.
RODZINNE KOMPLIKACJE
Bez większych skrupułów Piotr dał się ponieść nowemu szczęściu. Pożegnał zdumioną Ulę i synka, przenosząc się na stałe do mieszkania Zofii. Przez rok miłość kwitła w najlepsze. Kiedy w sądzie rodzinnym uzyskał upragniony rozwód z Urszulą, jego nowa partnerka doszła do porozumienia z mężem i znalazł się na przysłowiowym lodzie. Na krótko wynajął kawalerkę i rozglądał się intensywnie za następną damą serca. Ta zjawiła się bez szukania. Jako ankieterka zapukała któregoś wieczoru do jego mieszkania i została do rana. Piotr nie wspomniał nawet słówkiem o dwóch poprzednich związkach, tylko gorąco przekonywał Wiolę o odkryciu, jakiego przypadkiem dokonał. Odkrył w jej osobie bratnią duszę o podobnej wrażliwości na piękno i równie dużej fantazji literackiej.
ZASKOCZENIE W PAŁACU ŚLUBÓW
Wioletta uwierzyła w zapewnienie uroczego jej zdaniem mężczyzna i zgodziła się zaprosić go do swego domu. Przedstawiła rodzicom jako narzeczonego i pół roku później zostali parą nowożeńców. Jakież było jej zdumienie, gdy w tłumie gości składających życzenia spotkała dwie eleganckie kobiety domagające się rozmowy na osobności. Wyjawiły zaskoczonej oblubienicy, że obie są byłymi żonami Piotra, porzuconymi dla zabawy przez pustego bawidamka. Obie kobiety miały wystarczająco dużo tupetu, że wybrały się z misją mediacyjną do rodziców Wioli, gdzie bez ogródek przedstawiły styl bycia i życia byłego męża, a ich zięcia.
ZDEKLAROWANY ROMANTYK
Oburzona Wioletta zażądała od Piotra wyjaśnień i postawiła twarde warunki, których on ani myślał respektować. Wyprowadził się po angielsku z domu teściów i poszukuje adwokata, który podjąłby się obrony w grożącej mu niebawem sprawie rozwodowej. Mimo chwilowego naruszenia stabilizacji psychicznej próbuje zachować optymizm i wierzy po cichu, że uda mu się wyjść z kłopotów obronną ręką. Jest przecież zdeklarowanym romantykiem o wielkiej potrzebie poszukiwania idealnej miłości.
(c) Tomasz Węgrzyn
Podobne tematy do: Opowiadanie: Miłość niejedno ma imię
|