Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies. ZAMKNIJ

Polecane

15 umiejętności, które faceci wprost uwielbiają w KOBIETACH!

15 umiejętności, które faceci wprost uwielbiają w KOBIETACH!

MĘŻCZYŹNI stworzyli ranking damskich fryzur! Właśnie TAK powinnaś się czesać!

MĘŻCZYŹNI stworzyli ranking damskich fryzur! Właśnie TAK powinnaś się czesać!

Kobiece imiona, które dobrze kojarzą się facetom (sprawdź czy jesteś wśród nich)

Kobiece imiona, które dobrze kojarzą się facetom (sprawdź czy jesteś wśród nich)

Złote kolory jesieni 2018 – zobacz co będzie modne w tym sezonie

Złote kolory jesieni 2018 – zobacz co będzie modne w tym sezonie

MĘŻCZYŹNI WYLICZAJĄ: Te kosmetyki WAS ośmieszają! Nie używajcie ich, prosimy!

MĘŻCZYŹNI WYLICZAJĄ: Te kosmetyki WAS ośmieszają! Nie używajcie ich, prosimy!

MĘSKIM okiem: 15 przypadków KOBIET NIERANDKOWALNYCH!

MĘSKIM okiem: 15 przypadków KOBIET NIERANDKOWALNYCH!

12 rzeczy, które MYŚLI O TOBIE FACET gdy wymuszasz oświadczyny!

12 rzeczy, które MYŚLI O TOBIE FACET gdy wymuszasz oświadczyny!

5 właściwości oleju z PESTEK DYNI

5 właściwości oleju z PESTEK DYNI

Ubrania neonowe – mocny HIT jesieni 2018

Ubrania neonowe – mocny HIT jesieni 2018

Tatuaż między piersiami – 10 cudownych inspiracji na wzory

Tatuaż między piersiami – 10 cudownych inspiracji na wzory

TYGODNIOWY SEX HOROSKOP – dowiedz się czy masz szansę na miłość!

TYGODNIOWY SEX HOROSKOP – dowiedz się czy masz szansę na miłość!

10 wyraźnych sygnałów, że ON traktuję cię jak ŚMIECIA!

10 wyraźnych sygnałów, że ON traktuję cię jak ŚMIECIA!

10 sekretów kobiet, które zawsze zdobywają FACETÓW!

10 sekretów kobiet, które zawsze zdobywają FACETÓW!

Wybielająca maseczka do twarzy z dodatkiem soku z ogórka i cytryny

Wybielająca maseczka do twarzy z dodatkiem soku z ogórka i cytryny

TOP 5 książek na JESIEŃ, które poleca nasza redakcja

TOP 5 książek na JESIEŃ, które poleca nasza redakcja

FACECI WYLICZAJĄ: 10 nieseksualnych rzeczy, które podobają nam się w KOBIETACH

FACECI WYLICZAJĄ: 10 nieseksualnych rzeczy, które podobają nam się w KOBIETACH

Mama w Pracy – felieton Marioli Jarockiej

Dzień zaczyna się jak zwykle pobudką. O 6.15.  Wstaję, otrząsając się z resztek snu. Piętnaście minut później jestem już w kuchni i szykuję chłopcom śniadanie – oni wychodzą z domu jako pierwsi.

            –    A gdzie moja koszula? – burczy zaspany mąż. 
            –    Nie mam skarpetek! – skarży się syn.
Oboje nurkujemy pod komodą. Jakieś klocki, zeszyt, dwie kredki i miękka kulka. To one. Są, świetnie! Potem kanapki, jabłka i … mam ich z głowy! Jeszcze tylko zapomniana teczka z kolorowym papierem, plasteliną i już. Nareszcie wychodzą. Patrzę na zegarek – jest 6.50, a ja mam chwilę na drugi oddech.
        7.00 – saksofon (jedyny jakiego da się słuchać dzwonek z komórki) wyrywa mnie spod koca.
Jeszcze chwila i dziewczynki także są na nogach.
            –    Mamo, gdzie moje płatki?
            –    Chcę mamę misiowąąą!
            –    Nie założę tej bluzki! Wyglądam w niej jak
balon! – syczy najstarsza córka.
        Spoglądam na nią zdziwiona. Wyglądem przypomina bardziej kij od szczotki niż balon ale co robić?! Pośpiesznie przeszukuję szuflady w poszukiwaniu tej właściwej. Po kilku próbach udaje mi się w końcu na nią trafić.
            – Kaszka! Chcę kaszkę! – beczy najmłodsza.
        Koty też już są w kuchni i ocierając się o nogi, patrzą na mnie z wyrzutem. No tak. Zapomniałam. Jedną ręką mieszam mleko, drugą sypię im chrupki. 
Uwijam się jak w ukropie. Wlewam do butelki resztkę soku malinowego (trzeba koniecznie kupić, notuję w pamięci) i siadamy do stołu. Koty próbują się nań wspiąć ale jestem nieprzebłagana.  
        O 7.26 – kończymy śniadanie i zaczyna się najgorsze. Ubieranie.
            – Gdzie buty? A plecak? Nie chcę tych kanapek! – marudzi najstarsza.
W końcu udaje mi się ją wypchnąć za drzwi. Dwie minuty później widzę jak dochodzi do przystanku. Nadjeżdża tramwaj. Rudy kucyk znika za jego drzwiami. Oddycham z ulgą. 
        Jest 7.35 i zostaję sam na sam z najmłodszą córką. Przed nami pół godzinki na bajeczki, czytanki, żywy teatrzyk z misiową mamą … Jeszcze tylko telefon do kafelkarza – miał przyjść przed ósmą – i zaraz potem zbieramy się do wyjścia. Czy spodnie małej nie są aby założone tył na przód!? Nie. W porządku. Zamykam drzwi i wychodzimy z domu.
        Biegniemy między kałużami, pochylając się nad każdą znajdującą się na chodniku dżdżownicą. W ostatniej chwili wchodzimy do przedszkola. Mała zostaje z misiową mamą, ja wracam do domu.
        Od progu zabieram się za sprzątanie. W rytm piosenek Niny Simon kończę godzinną harówkę – to lepsze niż gimnastyka – i siadam do komputera.
Mam wielkie plany. Najpierw skrzynka pocztowa i listy. Potem korekta, zaległa bajeczka i rozdział książki dla młodzieży. A jak się uda to może jeszcze jedna z tęczowych baśni? Przynajmniej jej początek!
        Jak tylko składam pierwsze słowa, dzwoni telefon.
            – Jestem w pobliżu. Mogę wpaść? – to Kaśka. Mruczę coś na znak zgody i spoglądam za zegarek. Prawie południe. Niedobrze. Błyskawicznie przygotowuję rzeczy potrzebne do zrobienia obiadu. Z zamrażarki wyjmuję dwa płaty mięsa – koty są już na blacie – i wkładam je do rondla. Rondel przykrywam deską do krojenia, deskę obciążam patelnią i wszystko wędruje do zlewozmywaka. Koty są wyraźnie zniesmaczone, miauczą cichutko. Pewnie liczyły na coś więcej …
        Na dźwięk domofonu wyjmuję schowane w szafce na szczotki kruche ciasteczka.
Kaśka jest minutę później. Koty witają ją wylewnie. Parzę herbatę i zapominam o pracy. Dwie godziny później wychodzimy razem – ona wraca do siebie, ja do szkoły po syna. Po drodze obiecuję sobie nie odbierać przed trzynastą żadnych telefonów!
        W świetlicy wypełniam jakieś druczki, płacę składki, zapisuję syna na włoski i biegiem do MDK-u.   
        Z niedowierzaniem przysłuchuję się pani przekonującej mnie, że mam do czynienia z niezwykłym talentem plastycznym. Na boga! Przecież doskonale wiem jak on rysuje! Fakt, wyobraźnię to chłopak ma ale żeby zaraz talent! Ale co tam … Pewnie nie znam się …    Ostatecznie decydujemy się na plastykę i modelarstwo. Bierzemy druczki do wypełnienia, wpisujemy się na listy i gnamy do przedszkola. Mała już na nas czeka. Od mamy misowej dowiaduję się, że było fajnie. Uśmiecham się i spacerkiem wracamy do domu. 
        15.27 – wstawiam wodę na makaron i gdy wyjmuję deskę do krojenia koty prężą się, miauczą przymilnie … Siekam warzywa i mięso – na szczęście tym razem nie udało im się go dosięgnąć! W nagrodę za dobre zachowanie dostają po kilka smakowitych kąsków.
        Kilka minut później wraca najstarsza i pomaga mi przy obiedzie. Potem bawi się z najmłodszą – budują domki dla teletubisiów. Syn przy komputerze prowadzi wojny, buduje mury obronne, wieże strażnicze, wysyła wojów na misje …
        Na chwilę siadam do klawiatury.        
        16.43 – wraca mąż. Dzieci, tłocząc się w przedpokoju, zdają mu relację z dzisiejszego dnia. Koty nie chcą być gorsze.    
        Zaraz potem obiad jest gotowy – siadamy, jemy, rozmawiamy, sprzeczamy się. Mama misiowa tłucze talerzyk …
        Po 17 tato wyprowadza dzieci na spacer. Koty, zwinięte w kłębek, śpią na kanapie. Mam więc prawie dwie godzinki. Z herbatą siadam przed komputerem. Pięć minut na sprawdzenie tego co w świecie … Potem praca. Kończę bajeczkę, zmieniam koncepcję powieści dla młodzieży i odpisuję na dwa pilne listy.
        Około 19 potwornie boli mnie głowa i słaniam się ze zmęczenia. Przypominam sobie, że nie kupiłam soku malinowego. A tu jeszcze straszą nienajlepszym początkiem „tęczowe” …
            – Moja koszulka jest zła – tłumaczy syn – Powinna być bez kołnierzyka. Pani powiedziała, że nie mogę w niej chodzić.
Obiecuję jutro kupić mu nową bo nie mam ani czasu ani ochoty tłumaczyć, że „polo” to też koszulka!
            – Ta klasa jest okropna – mówi mi setny raz najstarsza córka – Nie chcę do niej chodzić!
        Tłumaczę, że tak bywa. Że nowe miejsce, nowa szkoła, że aklimatyzacja może potrwać … Nie słucha mnie wcale.
            – Ta klasa jest okropna – powtarza.   
        Udaję, że nie słyszę i zabieram się za poprawianie „tęczowych”.
            – Jutro wracam później – oznajmia mąż, szykując kąpiel dla najmłodszej. Kiwam głową na znak, że wiem, że będę pamiętać. Składam wszędzie porozrzucane zabawki i spoglądam na zegarek.
            – O rany! Już prawie ósma! – mówię do siebie.
        Potem bajka na dobranoc dla najmłodszej. Daję buziaka mamie misiowej i przymykam drzwi.  
            – Odrobiłeś lekcje? – pytam syna – Wyłącz komputer, spakuj się i do łazienki – poganiam.
        Pół godziny później mam stracie z najstarszą córką.
            – Nie! Nie pójdę – krzyczy – Nie podoba mi się. A dyrektor i jego żona to czubki!
        Milczę dyplomatycznie i obiecuję zająć się także i tym.
        21.34 – segreguję rzeczy. Prasuję i przygotowuję je na jutro, robię listę zakupów. Tylko koty dotrzymują mi towarzystwa …  
        Na chwilkę siadam do klawiatury, piszę list do koleżanki z liceum, która właśnie się odezwała. Układam całkiem inną baśń i trzeci raz poprawiam odesłaną już korektę. Może jeszcze zdążę podrzucić ją przed publikacją?
        Około 23.40 z dzbankiem herbaty kładę się do łóżka.

***
        Jest 6.14 Patrzę na zegarek i spokojnie czekam aż cyfra zmieni się na „15”. Chwilę potem słyszę jego brzęczenie.
        Mąż zrywa się i biegnie budzić syna. Potem wizyta w pokoju dziewczynek. 
            –    Ale ja nie chcę! – słyszę – Chcę spaaać!  
            –    Nie pójdę do tej okropnej szkoły! Nie! Nie! 
            –    Gdzie misiowa mamaaa?
        Uśmiecham się. Atak kaszlu zagłusza to co dzieje się za ścianą. Nie ruszam się.
            – Poproszę o herbatę z cytryną – wołam spod kołdry.
        Cisza.
            – Nie śpisz mamo? – syn wsuwa głowę między drzwi a ścianę. Zaraz za nim pojawiają się dwa kosmate pyszczki. Wskakują na łóżko i układają się w nogach. Robię im miejsce, a synowi mówię, że nie. Już nie śpię.
        Chwilę potem dostaję upragniony napój. Piję wolniutko, zachłannie nasłuchując tego co dzieje się za drzwiami. Słyszę jak mała marudzi, a najstarsza przekonuje, że nigdy, przenigdy nie pójdzie do tej koszmarnej szkoły …
        Patrzę na koty. Mruczą zadowolone. Ja też się cieszę. Mam wolne i zostaję w łóżku. Wybawiła mnie grypa.
 

Mariola Jarocka

MARIOLA JAROCKA
jest znaną i cenioną autorką wielu książek dla dzieci i młodzieży. Po pierwsze, mama trójki dzieci. Po drugie, autorka książek – pisze dla dzieci i o dzieciach. Do tej pory wydała kilkanaście książek. Z myślą o maluchach napisała m.in. serię
"Jak pies z kotem" (pod patrronatem Tik-tak.pl), dla nieco starszych czytelników zbiór opowiadań "O dzieciach dla dzieci" i serię opowieści "Klub odkrywców".

Z konieczności jest wrocławianką – tutaj przyjechała na studia i … tak już zostało. Uwielbia szarlotkę, muzykę baroku, książki i wycieczki w góry. Jest wielką miłośniczką kotów i "nieobliczalną" kolekcjonerką aniołów. Największe marzenia ciągle jeszcze ma przed sobą. Jednym z nich jest… podróż dookoła świata.