Witryna korzysta z plików cookie. Korzystając z serwisu zgadzasz się na ich przyjmowanie. Więcej.
ok

Polecane

FACECI MÓWIĄ: te 10 rzeczy powinna potrafić KAŻDA dziewczyna

FACECI MÓWIĄ: te 10 rzeczy powinna potrafić KAŻDA dziewczyna

12 rzeczy, które NAJBARDZIEJ podobają się mężczyznom w kobietach

12 rzeczy, które NAJBARDZIEJ podobają się mężczyznom w kobietach

9 „miłych rzeczy”, które robimy, ale faceci tego NIENAWIDZĄ

9 „miłych rzeczy”, które robimy, ale faceci tego NIENAWIDZĄ

Te rzeczy faceci szczerze NIENAWIDZĄ w naszym wyglądzie

Te rzeczy faceci szczerze NIENAWIDZĄ w naszym wyglądzie

5 rzeczy, na które każdy facet zwraca uwagę w kobiecie NA POCZĄTKU ZNAJOMOŚCI

5 rzeczy, na które każdy facet zwraca uwagę w kobiecie NA POCZĄTKU ZNAJOMOŚCI

Jeżeli się tak zachowujesz, NIGDY nie znajdziesz chłopaka…

Jeżeli się tak zachowujesz, NIGDY nie znajdziesz chłopaka…

7 SEKS PORAD, które wzniecą ogień w waszej sypialni!

7 SEKS PORAD, które wzniecą ogień w waszej sypialni!

Jeżeli twój chłopak wypowie te słowa, powinnaś z nim zerwać JAK NAJSZYBCIEJ…

Jeżeli twój chłopak wypowie te słowa, powinnaś z nim zerwać JAK NAJSZYBCIEJ…

7 rzeczy, które BARDZO ranią twojego faceta

7 rzeczy, które BARDZO ranią twojego faceta

11 RZECZY, przez które kobiety są dla facetów mniej ATRAKCYJNE – zobacz, czy tego nie robisz

11 RZECZY, przez które kobiety są dla facetów mniej ATRAKCYJNE – zobacz, czy tego nie robisz

9 naprawdę DROBNYCH gestów, które zrobi kobieta i od razu PODOBA się facetom!!!!!

9 naprawdę DROBNYCH gestów, które zrobi kobieta i od razu PODOBA się facetom!!!!!

10 jasnych znaków, że ON wykorzystuje Cię i wcale nie chce być z Tobą

10 jasnych znaków, że ON wykorzystuje Cię i wcale nie chce być z Tobą

TOP 10 rzeczy w naszym wyglądzie, które baaaaaaardzo brzydzą facetów

TOP 10 rzeczy w naszym wyglądzie, które baaaaaaardzo brzydzą facetów

DLA NIEJ: 10 pozycji, które dają kobietom największą rozkosz

DLA NIEJ: 10 pozycji, które dają kobietom największą rozkosz

10 CELEBRYTEK, których naprawdę NIE DA SIĘ rozpoznać bez warstwy tapety – NOWE ZDJĘCIA!!!!!

10 CELEBRYTEK, których naprawdę NIE DA SIĘ rozpoznać bez warstwy tapety – NOWE ZDJĘCIA!!!!!

10 tekstów, które wypowiada mężczyzna JEDYNIE kiedy kobieta bardzo mu się podoba

10 tekstów, które wypowiada mężczyzna JEDYNIE kiedy kobieta bardzo mu się podoba

Mama w Pracy – felieton Marioli Jarockiej

Dzień zaczyna się jak zwykle pobudką. O 6.15.  Wstaję, otrząsając się z resztek snu. Piętnaście minut później jestem już w kuchni i szykuję chłopcom śniadanie – oni wychodzą z domu jako pierwsi.

            –    A gdzie moja koszula? – burczy zaspany mąż. 
            –    Nie mam skarpetek! – skarży się syn.
Oboje nurkujemy pod komodą. Jakieś klocki, zeszyt, dwie kredki i miękka kulka. To one. Są, świetnie! Potem kanapki, jabłka i … mam ich z głowy! Jeszcze tylko zapomniana teczka z kolorowym papierem, plasteliną i już. Nareszcie wychodzą. Patrzę na zegarek – jest 6.50, a ja mam chwilę na drugi oddech.
        7.00 – saksofon (jedyny jakiego da się słuchać dzwonek z komórki) wyrywa mnie spod koca.
Jeszcze chwila i dziewczynki także są na nogach.
            –    Mamo, gdzie moje płatki?
            –    Chcę mamę misiowąąą!
            –    Nie założę tej bluzki! Wyglądam w niej jak
balon! – syczy najstarsza córka.
        Spoglądam na nią zdziwiona. Wyglądem przypomina bardziej kij od szczotki niż balon ale co robić?! Pośpiesznie przeszukuję szuflady w poszukiwaniu tej właściwej. Po kilku próbach udaje mi się w końcu na nią trafić.
            – Kaszka! Chcę kaszkę! – beczy najmłodsza.
        Koty też już są w kuchni i ocierając się o nogi, patrzą na mnie z wyrzutem. No tak. Zapomniałam. Jedną ręką mieszam mleko, drugą sypię im chrupki. 
Uwijam się jak w ukropie. Wlewam do butelki resztkę soku malinowego (trzeba koniecznie kupić, notuję w pamięci) i siadamy do stołu. Koty próbują się nań wspiąć ale jestem nieprzebłagana.  
        O 7.26 – kończymy śniadanie i zaczyna się najgorsze. Ubieranie.
            – Gdzie buty? A plecak? Nie chcę tych kanapek! – marudzi najstarsza.
W końcu udaje mi się ją wypchnąć za drzwi. Dwie minuty później widzę jak dochodzi do przystanku. Nadjeżdża tramwaj. Rudy kucyk znika za jego drzwiami. Oddycham z ulgą. 
        Jest 7.35 i zostaję sam na sam z najmłodszą córką. Przed nami pół godzinki na bajeczki, czytanki, żywy teatrzyk z misiową mamą … Jeszcze tylko telefon do kafelkarza – miał przyjść przed ósmą – i zaraz potem zbieramy się do wyjścia. Czy spodnie małej nie są aby założone tył na przód!? Nie. W porządku. Zamykam drzwi i wychodzimy z domu.
        Biegniemy między kałużami, pochylając się nad każdą znajdującą się na chodniku dżdżownicą. W ostatniej chwili wchodzimy do przedszkola. Mała zostaje z misiową mamą, ja wracam do domu.
        Od progu zabieram się za sprzątanie. W rytm piosenek Niny Simon kończę godzinną harówkę – to lepsze niż gimnastyka – i siadam do komputera.
Mam wielkie plany. Najpierw skrzynka pocztowa i listy. Potem korekta, zaległa bajeczka i rozdział książki dla młodzieży. A jak się uda to może jeszcze jedna z tęczowych baśni? Przynajmniej jej początek!
        Jak tylko składam pierwsze słowa, dzwoni telefon.
            – Jestem w pobliżu. Mogę wpaść? – to Kaśka. Mruczę coś na znak zgody i spoglądam za zegarek. Prawie południe. Niedobrze. Błyskawicznie przygotowuję rzeczy potrzebne do zrobienia obiadu. Z zamrażarki wyjmuję dwa płaty mięsa – koty są już na blacie – i wkładam je do rondla. Rondel przykrywam deską do krojenia, deskę obciążam patelnią i wszystko wędruje do zlewozmywaka. Koty są wyraźnie zniesmaczone, miauczą cichutko. Pewnie liczyły na coś więcej …
        Na dźwięk domofonu wyjmuję schowane w szafce na szczotki kruche ciasteczka.
Kaśka jest minutę później. Koty witają ją wylewnie. Parzę herbatę i zapominam o pracy. Dwie godziny później wychodzimy razem – ona wraca do siebie, ja do szkoły po syna. Po drodze obiecuję sobie nie odbierać przed trzynastą żadnych telefonów!
        W świetlicy wypełniam jakieś druczki, płacę składki, zapisuję syna na włoski i biegiem do MDK-u.   
        Z niedowierzaniem przysłuchuję się pani przekonującej mnie, że mam do czynienia z niezwykłym talentem plastycznym. Na boga! Przecież doskonale wiem jak on rysuje! Fakt, wyobraźnię to chłopak ma ale żeby zaraz talent! Ale co tam … Pewnie nie znam się …    Ostatecznie decydujemy się na plastykę i modelarstwo. Bierzemy druczki do wypełnienia, wpisujemy się na listy i gnamy do przedszkola. Mała już na nas czeka. Od mamy misowej dowiaduję się, że było fajnie. Uśmiecham się i spacerkiem wracamy do domu. 
        15.27 – wstawiam wodę na makaron i gdy wyjmuję deskę do krojenia koty prężą się, miauczą przymilnie … Siekam warzywa i mięso – na szczęście tym razem nie udało im się go dosięgnąć! W nagrodę za dobre zachowanie dostają po kilka smakowitych kąsków.
        Kilka minut później wraca najstarsza i pomaga mi przy obiedzie. Potem bawi się z najmłodszą – budują domki dla teletubisiów. Syn przy komputerze prowadzi wojny, buduje mury obronne, wieże strażnicze, wysyła wojów na misje …
        Na chwilę siadam do klawiatury.        
        16.43 – wraca mąż. Dzieci, tłocząc się w przedpokoju, zdają mu relację z dzisiejszego dnia. Koty nie chcą być gorsze.    
        Zaraz potem obiad jest gotowy – siadamy, jemy, rozmawiamy, sprzeczamy się. Mama misiowa tłucze talerzyk …
        Po 17 tato wyprowadza dzieci na spacer. Koty, zwinięte w kłębek, śpią na kanapie. Mam więc prawie dwie godzinki. Z herbatą siadam przed komputerem. Pięć minut na sprawdzenie tego co w świecie … Potem praca. Kończę bajeczkę, zmieniam koncepcję powieści dla młodzieży i odpisuję na dwa pilne listy.
        Około 19 potwornie boli mnie głowa i słaniam się ze zmęczenia. Przypominam sobie, że nie kupiłam soku malinowego. A tu jeszcze straszą nienajlepszym początkiem „tęczowe” …
            – Moja koszulka jest zła – tłumaczy syn – Powinna być bez kołnierzyka. Pani powiedziała, że nie mogę w niej chodzić.
Obiecuję jutro kupić mu nową bo nie mam ani czasu ani ochoty tłumaczyć, że „polo” to też koszulka!
            – Ta klasa jest okropna – mówi mi setny raz najstarsza córka – Nie chcę do niej chodzić!
        Tłumaczę, że tak bywa. Że nowe miejsce, nowa szkoła, że aklimatyzacja może potrwać … Nie słucha mnie wcale.
            – Ta klasa jest okropna – powtarza.   
        Udaję, że nie słyszę i zabieram się za poprawianie „tęczowych”.
            – Jutro wracam później – oznajmia mąż, szykując kąpiel dla najmłodszej. Kiwam głową na znak, że wiem, że będę pamiętać. Składam wszędzie porozrzucane zabawki i spoglądam na zegarek.
            – O rany! Już prawie ósma! – mówię do siebie.
        Potem bajka na dobranoc dla najmłodszej. Daję buziaka mamie misiowej i przymykam drzwi.  
            – Odrobiłeś lekcje? – pytam syna – Wyłącz komputer, spakuj się i do łazienki – poganiam.
        Pół godziny później mam stracie z najstarszą córką.
            – Nie! Nie pójdę – krzyczy – Nie podoba mi się. A dyrektor i jego żona to czubki!
        Milczę dyplomatycznie i obiecuję zająć się także i tym.
        21.34 – segreguję rzeczy. Prasuję i przygotowuję je na jutro, robię listę zakupów. Tylko koty dotrzymują mi towarzystwa …  
        Na chwilkę siadam do klawiatury, piszę list do koleżanki z liceum, która właśnie się odezwała. Układam całkiem inną baśń i trzeci raz poprawiam odesłaną już korektę. Może jeszcze zdążę podrzucić ją przed publikacją?
        Około 23.40 z dzbankiem herbaty kładę się do łóżka.

***
        Jest 6.14 Patrzę na zegarek i spokojnie czekam aż cyfra zmieni się na „15”. Chwilę potem słyszę jego brzęczenie.
        Mąż zrywa się i biegnie budzić syna. Potem wizyta w pokoju dziewczynek. 
            –    Ale ja nie chcę! – słyszę – Chcę spaaać!  
            –    Nie pójdę do tej okropnej szkoły! Nie! Nie! 
            –    Gdzie misiowa mamaaa?
        Uśmiecham się. Atak kaszlu zagłusza to co dzieje się za ścianą. Nie ruszam się.
            – Poproszę o herbatę z cytryną – wołam spod kołdry.
        Cisza.
            – Nie śpisz mamo? – syn wsuwa głowę między drzwi a ścianę. Zaraz za nim pojawiają się dwa kosmate pyszczki. Wskakują na łóżko i układają się w nogach. Robię im miejsce, a synowi mówię, że nie. Już nie śpię.
        Chwilę potem dostaję upragniony napój. Piję wolniutko, zachłannie nasłuchując tego co dzieje się za drzwiami. Słyszę jak mała marudzi, a najstarsza przekonuje, że nigdy, przenigdy nie pójdzie do tej koszmarnej szkoły …
        Patrzę na koty. Mruczą zadowolone. Ja też się cieszę. Mam wolne i zostaję w łóżku. Wybawiła mnie grypa.
 

Mariola Jarocka

MARIOLA JAROCKA
jest znaną i cenioną autorką wielu książek dla dzieci i młodzieży. Po pierwsze, mama trójki dzieci. Po drugie, autorka książek – pisze dla dzieci i o dzieciach. Do tej pory wydała kilkanaście książek. Z myślą o maluchach napisała m.in. serię
"Jak pies z kotem" (pod patrronatem Tik-tak.pl), dla nieco starszych czytelników zbiór opowiadań "O dzieciach dla dzieci" i serię opowieści "Klub odkrywców".

Z konieczności jest wrocławianką – tutaj przyjechała na studia i … tak już zostało. Uwielbia szarlotkę, muzykę baroku, książki i wycieczki w góry. Jest wielką miłośniczką kotów i "nieobliczalną" kolekcjonerką aniołów. Największe marzenia ciągle jeszcze ma przed sobą. Jednym z nich jest… podróż dookoła świata.