Witryna korzysta z plików cookie. Korzystając z serwisu zgadzasz się na ich przyjmowanie. Więcej. ok

Polecane

Jak prawidłowo wykonywać pompki, aby nie nabawić się kontuzji?

Jak prawidłowo wykonywać pompki, aby nie nabawić się kontuzji?

Literatura faktu – 5 propozycji od NaObcasach.pl

Literatura faktu – 5 propozycji od NaObcasach.pl

MAKE UP na wiosnę – dawka inspiracji

MAKE UP na wiosnę – dawka inspiracji

Kwietniowe Panny Młode – przegląd z Instagrama

Kwietniowe Panny Młode – przegląd z Instagrama

Na te filmy warto wybrać się do KINA w ten weekend [20.04-22.04]

Na te filmy warto wybrać się do KINA w ten weekend [20.04-22.04]

10 makijaży idealnych na wesele

10 makijaży idealnych na wesele

8 szczegołów, które sprawiają, że twoja twarz nie podoba się mężczyznom!

8 szczegołów, które sprawiają, że twoja twarz nie podoba się mężczyznom!

Oliwka na rozstępy dla przyszłej mamy

Oliwka na rozstępy dla przyszłej mamy

Przez te 10 BŁĘDÓW wciąż nie masz MĘŻA

Przez te 10 BŁĘDÓW wciąż nie masz MĘŻA

10 znaków, że to nie jest facet dla Ciebie – ZOSTAW GO!!!

10 znaków, że to nie jest facet dla Ciebie – ZOSTAW GO!!!

Róbcie tych 5 rzeczy, a będziecie najszczęśliwszą parą pod słońcem! ☀

Róbcie tych 5 rzeczy, a będziecie najszczęśliwszą parą pod słońcem! ☀

5 oznak, jakie wysyła organizm, jeśli brakuje mu MAGNEZU

5 oznak, jakie wysyła organizm, jeśli brakuje mu MAGNEZU

10 ciekawych pomysłów na zdjęcie dziecka na Instagram lub Facebooka

10 ciekawych pomysłów na zdjęcie dziecka na Instagram lub Facebooka

5 zwiastunów seriali, na które warto poświęcić wiosenne wieczory

5 zwiastunów seriali, na które warto poświęcić wiosenne wieczory

9 zdjęć sławnych modelek z czasów, kiedy dopiero brały udział w castingach

9 zdjęć sławnych modelek z czasów, kiedy dopiero brały udział w castingach

6 sztuczek, dzięki którym będziesz wyglądać BOSKO na zdjęciach z wakacji

6 sztuczek, dzięki którym będziesz wyglądać BOSKO na zdjęciach z wakacji

Manukowe Love – KONKURS ZIAJA

– O nie! Znowu pryszcz. O! A tutaj kolejny! – zawiedziona patrzyłam w lustro któregoś ranka. 

Należałam do osób, które przez większość czasu dorastania mogły poszczycić się bardzo ładną cerą. No może przesadziłam z tą „ładną”, powiedzmy – znośną. Od czasu do czasu jednak wyskoczył mi jakiś niechciany pryszcz (na nosie, na brodzie, na policzku, na czole pod grzywką – z tym ostatnim to jeszcze pół biedy). I jak już wyskoczył, nie chciał zniknąć. Próbowałam różnych środków na pozbycie się okazjonalnego trądziku i nic. 

Zdesperowana przeglądałam niezliczoną ilość czasopism i stron internetowych, szukając pomocy. W końcu uznałam, że powinnam zmienić stosunek myślenia, jeśli chodzi o pielęgnację mojej cery. Zabierałam się za problem, kiedy już wystąpił i zaczął zakłócać mój codzienny tryb życia. Czas było zacząć mu zapobiegać. Stać się konsekwentną. 

W drogerii jak zwykle półki zawalone kosmetykami z całego świata. 3/4 z nich nic mi nie mówiło. Większości marek i tak nie kupuję, ponieważ śledzę na bieżąco listy zajmujące się spisywaniem firm testujących na zwierzętach i nic się pod tym względem (niestety) nie zmienia od lat. Jestem więc „skazana” na ograniczoną ilość marek. Użyłam cudzysłowia, ponieważ wcale nie czuję się jak skazaniec. Wręcz przeciwnie. Wśród tych nielicznych marek CRUELTY-FREE jest kilka perełek, które niezmiennie goszczą na pułkach mojej rodzinnej łazienki już od (o matko jak ten czas leci!) co najmniej dekady. 

Akurat moja ówczesna wizyta w drogerii przypadła jakoś na premierę Liści Manuka na rynku (w każdym razie wcześniej się z nimi nie spotkałam). Pierwsze wrażenie? Bardzo spodobała mi się nazwa i ten łagodny, bardzo ładny morski kolor. Liście Manuka… To brzmiało tak kojąco, egzotycznie i tajemnie, jakby właśnie ktoś zdradził przeciętnym Kowalskim sekret wiecznego piękna, dotychczas zarezerwowany dla nielicznych. Brzmi śmiesznie, ale w końcu pierwsze wrażenie to podstawa. 

Kupiłam jeden produkt, tak na próbę. Skoro chodziło mi o oczyszczanie cery, wzięłam coś do jej przemycia – żel myjący normalizujący. Postawiłam przed sobą buteleczkę na biurku i z czystej ciekawość zaczęłam przegląd Internet w poszukiwaniu wiadomości, czym ten Manuka w ogóle jest. Moim oczom ukazały się prześliczne, białe bądź lekko różowe kwiatki, które jak się dowiedziałam, są miododajne. Wyobrażałam je sobie zupełnie inaczej. Zdziwiło mnie, że takie delikatne roślinki mogą rosnąć na suchych wybrzeżach odległej Nowej Zelandii i na obszarze należącym do sławnego Tasmańskiego Diabła.  Miłe skojarzenie z Looney Tunes tylko wzmogło moje zainteresowanie i sympatię. Uznałam, że skoro ta wiecznie zielona roślinka jest tak wytrzymała i pożyteczna w wielu sprawach (parzenie herbaty, czy właśnie oczyszczanie), to na pewno mi pomoże. 

W końcu przemywanie twarzy stało się moim nawykiem. Codziennie, rano i wieczorem witał mnie ten ciekawy, miły zapach. Cera stała się ładniejsza, pryszcze albo nie pojawiały się nigdy, albo bardzo, bardzo rzadko. Teraz codziennie przemywam twarz co najmniej dwukrotnie w ciągu dnia żelem, a potem zwężającym pory tonikiem (miałam z nimi wielki problem, patrząc w lustro wydawało mi się ciągle że je widzę),  raz w tygodniu używam peelingu przed snem (tak radzą w niemal każdym czasopiśmie, aby utrzymać skórę w dobrej kondycji), do tego dochodzi krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc (nie ciepię się kremować w ciągu dnia), a do nawilżania cery po tych wszystkich zabiegach stosuję jeszcze krem nawilżający balsam korygująco-ściągający.

Jestem zadowolona. Kosmetyki mieszczą się w moim studenckim budżecie, nie czuję się już jakbym zaniedbywała cerę, od jakiegoś czasu po raz pierwszy w życiu jestem z niej naprawdę zadowolona.