Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies. ZAMKNIJ

Polecane

20 pomysłów na WYKORZYSTANIE STARYCH DŻINSÓW

20 pomysłów na WYKORZYSTANIE STARYCH DŻINSÓW

Jak mieć wspaniały seks? Oto 10 NAJPROSTSZYCH RAD NA ŚWIECIE!

Jak mieć wspaniały seks? Oto 10 NAJPROSTSZYCH RAD NA ŚWIECIE!

Te makijaże są IDEALNE NA UPAŁY! (nic nie spłynie)

Te makijaże są IDEALNE NA UPAŁY! (nic nie spłynie)

Nie jesteś stworzona do bycia singielką, jeśli lubisz te rzeczy….

Nie jesteś stworzona do bycia singielką, jeśli lubisz te rzeczy….

Piercing na twarzy – 10 ciekawych inspiracji

Piercing na twarzy – 10 ciekawych inspiracji

Bardzo krótkie włosy – 10 pomysłów na wielką metamorfozę po wakacjach

Bardzo krótkie włosy – 10 pomysłów na wielką metamorfozę po wakacjach

MASTURBACJA – 10 pozycji, które zdaniem kobiet dostarczają najwięcej WRAŻEŃ

MASTURBACJA – 10 pozycji, które zdaniem kobiet dostarczają najwięcej WRAŻEŃ

UBIERZ SIĘ TAK na SIŁOWNIĘ, a zachwycisz każdego FACETA!

UBIERZ SIĘ TAK na SIŁOWNIĘ, a zachwycisz każdego FACETA!

10 wstydliwych sytuacji, o których ŻADNA PARA nie chce mówić publicznie!

10 wstydliwych sytuacji, o których ŻADNA PARA nie chce mówić publicznie!

UWAGA! Szokujące zdjęcia dziewczyn z trądzikiem bez makijażu i po METAMORFOZIE!

UWAGA! Szokujące zdjęcia dziewczyn z trądzikiem bez makijażu i po METAMORFOZIE!

10 powodów dlaczego powinnaś WYBIERAĆ STARSZYCH FACETÓW

10 powodów dlaczego powinnaś WYBIERAĆ STARSZYCH FACETÓW

Te uniwersalne wskazówki sprawią, że POPRAWISZ FACETOWI HUMOR (nie chodzi o sex)

Te uniwersalne wskazówki sprawią, że POPRAWISZ FACETOWI HUMOR (nie chodzi o sex)

Jaki kolor szminki podkreśla urodę BRUNETKI, SZATYNKI, BLONDYNKI! SPRAWDŹ

Jaki kolor szminki podkreśla urodę BRUNETKI, SZATYNKI, BLONDYNKI! SPRAWDŹ

Te rzeczy z garderoby DODAJĄ KLASY KAŻDEJ KOBIECIE! (masz je w szafie?)

Te rzeczy z garderoby DODAJĄ KLASY KAŻDEJ KOBIECIE! (masz je w szafie?)

15 sytuacji, w których zdaniem MĘŻCZYZN wyglądamy bardziej seksownie, niż zwykle!

15 sytuacji, w których zdaniem MĘŻCZYZN wyglądamy bardziej seksownie, niż zwykle!

10 łóżkowych WPADEK, dzięki którym facet zapamięta seks z tobą na zawsze!

10 łóżkowych WPADEK, dzięki którym facet zapamięta seks z tobą na zawsze!

Narodziny dzwonu

Strumień rozgrzanego do 1200 stopni Celsjusza spiżu spływa po klepisku stodoły, wprost do zagrzebanych głęboko w jamie glinianych form. Płynny metal miesza się zwykłym brzozowym drągiem, temperaturę właściwą do rozpoczęcia spustu ocenia „na oko”, po kolorze rozżarzonego stopu, a stopień wypełnienia niewidocznych spod ziemi form – „na ucho”, po dźwięku bulgocącego w nich metalu.

Tak powstają słynne na całym świecie dzwony Felczyńskich – najznamienitszej polskiej rodziny ludwisarzy, która już w szóstym pokoleniu wyrabia dzwony tradycyjnymi metodami, od początku do końca ręcznie.

Ludwisarstwo jest rzemiosłem artystycznym, którego nie można się nauczyć w żadnej szkole. Przekazuje się je z pokolenia na pokolenie członkom rodziny, umiejętności nabywa się wprost w warsztacie, w bezpośrednim kontakcie z tworzywem, w relacjach mistrz–uczeń. Do wszystkich tajemnic zawodu dochodzi się drogą praktyki. To właśnie dlatego dzwony Felczyńskich cenione są tak wysoko; doświadczenia kolejnych pokoleń wciąż się kumulują, co zapewnia ich instrumentom ów szlachetny ton i sławę, jaką cieszą się na wszystkich kontynentach.

Stodoła w Taciszowie, w której mieści się ludwisarnia Zbigniewa i Bogdy Fleczyńskich, sama liczy sobie 120 lat, doskonale więc pasuje do XVI-wiecznych metod „produkcji”, jaka się w niej odbywa. Nie ma tu ani jednego elektronicznego czy choć trochę nowocześniejszego urządzenia; jedyna „pomoc techniczna”, do jakiej przyznaje się Zbigniew Felczyński, to kalkulator (a i to tylko w biurze). Urządzenie, w którym topi się brąz na dzwony, to prosty piec szybowy z gliny szamotowej, którego 12-metrowy komin, wystający ponad dach stodoły, wyciąga powietrze z pieca, tworząc w nim naturalne podciśnienie. Formy na dzwony robi się ręcznie, cierpliwie nakładając kolejne warstwy gliny. Znów „na oko” – nikt nie posługuje się suwmiarką, by kontrolować grubość warstw i równomierność ich nałożenia. Glinę kładzie się ręcznie, więc warstwy równe nie są – a przecież dzwon nie może być z żadnej strony choćby o jeden milimetr grubszy – bo nie uzyska już pożądanego tonu. A jednak odlewane tu instrumenty są brzmieniowo doskonałe. – Cóż, dwieście lat praktyki – uśmiecha się Zbigniew Felczyński.

Tajemnice spiżowego tonu

Dzwony to specyficzne instrumenty muzyczne, należące do grupy instrumentów samodźwięcznych, czyli tzw. idiofonów. Mają swoją tonację i barwę głosu. Mogą mieć aż 50 różnych tonów, przy czym każdy instrument ma własny ton główny oraz tony składowe, które nie zlewają się w jedną barwę, ale są słyszalne osobno. Szlachetność instrumentu zależy od ich odpowiedniego zestrojenia. Ton podstawowy, jaki będzie miał dzwon, określa mistrz-ludwisarz, projektując formę dzwonu, czyli kształt jego „żebra”. To właśnie w linii kształtu tkwi tajemnica dźwięku dzwonu. Trwałość i jakość głosu zależą natomiast od składu użytego materiału oraz stopnia zaawansowania technologii w danym zakładzie ludwisarskim. – Brąz, z jakiego odlewamy nasze dzwony, to stop miedzi z cyną w proporcjach 78 i 22 procent, przy czym używamy metali najczystszych, jakie tylko można zdobyć – mówi Bogda Felczyńska. – Zawartość innych pierwiastków powinna być śladowa, bo tylko wtedy instrument jest dźwięczny, ma czysty ton i długi pogłos. Dzwony z naszej ludwisarni mają charakterystyczne brzmienie; zawsze poznam dzwon Felczyńskich, gdziekolwiek go usłyszę.

Czasem jednak owe stałe proporcje miedzi i cyny ulegają minimalnym zmianom – zależnie od tego, w jakie miejsce świata pojedzie dzwon i w jakich warunkach klimatycznych będzie pracował. Im więcej w stopie jest cyny, tym dźwięk dzwonu bardziej krystaliczny, im więcej miedzi – tym dźwięk bardziej głuchy, ale za to taki dzwon jest wytrzymalszy, na przykład na temperaturę. – Trwalsze są dzwony, które mają bardziej plastyczny metal, a cyna jest twardsza od miedzi – wyjaśnia Bogda Felczyńska.

Skład stopu wyjaśnia różne zagadki związane z dzwonami – choćby tę, dlaczego w dawnych wiekach dzwony często przetapiano na armaty, lecz nigdy odwrotnie. Do brązu armatniego należało bowiem dodać ołowiu – aby podczas wystrzału lufa mogła się nieco rozszerzać; ołów jednak wygłusza dźwięk, zatem dzwon ze stopu armatniego nie zdołałby wydać odpowiedniego głosu.

Proste jak… glina z masłem 

Obserwatora „procesu technologicznego” w ludwisarni Felczyńskich czeka kilka zaskoczeń; jak choćby obecność wśród surowców najzwyklejszego masła oraz… nawozu końskiego. Ponadto okazuje się, że cała istota tworzenia dzwonu polega na tym, by zbudować tzw. dzwon fałszywy, który następnie się… niszczy.
Najpierw robi się tzw. rdzeń, czyli pierwszy element trzyczęściowej formy. Powstaje on w wyniku nakładania na druciane stożkowate rusztowanie kolejnych warstw gliny; gdy powstanie już solidna „górka błota”, po jej powierzchni przejeżdża naokoło szablon, czyli metalowe ramię formujące kształt dzwonu.

Teraz tworzy się dzwon fałszywy. To najbardziej „artystyczna” część sztuki ludwisarskiej, bowiem na tym etapie dzwon otrzymuje wszelkie zdobienia – inskrypcje, wizerunki świętych, emblematy, herby, itp. Wszystkie ornamenty powstają z masy woskowej, będącej mieszaniną wosku pszczelego, parafiny i kalafonii. Gliniany model dzwonu pokrywa się następnie warstwą łoju zwierzęcego, do którego – za pomocą zwykłego masła – przykleja się ornamenty. Tak pieczołowicie ozdobiony „dzwon” oblepia się rozrobioną, rzadką gliną. Gdy wyschnie do białości, nakładana jest warstwa następna – i tak kilkanaście razy. Ile dokładnie, decyduje „oko” i wyczucie; trzeba czuć, że forma jest już solidna. Wypełni ją przecież płynny metal; będzie wrzał, burzył się, wydzielał gazy. Jeśli znajdzie sobie najmniejszą szczelinkę i się tam wciśnie – nici z dzwonu. Dlatego jedną formę robi się kilka miesięcy; nie można pozwolić sobie na najmniejszą niedokładność.

Tak przygotowana forma zostaje wypalona. Tłuszcz i wosk z elementów zdobniczych wytapiają się i wypływają z formy, pozostawiając w zewnętrznej warstwie gliny, tzw. kapie, negatywy ozdób. Wypalona forma zawiera trzy elementy: rdzeń, dzwon fałszywy i kapę. Właśnie teraz dzwon fałszywy zostaje zniszczony, a pomiędzy rdzeniem a kapą powstaje wolna przestrzeń o kształcie przyszłego dzwonu. 

Podziemne narodziny dzwonu

Gotowa forma zakopywana jest w jamie odlewniczej, tuż przy piecu. Zazwyczaj równocześnie odlewa się 5-6 dzwonów, zależnie od ich wagi. Podczas jednego spustu można wylać naraz 2,5 tony metalu; całkowita pojemność pieca wynosi 3 tony (aby uzyskać litr spiżu, należy zużyć 8,5 kg metalu).

Gdy metal osiągnie odpowiednią temperaturę – następuje spust. Ten moment to kolejny „alchemiczny” niemal aspekt całego procesu, bowiem w ludwisarni Felczyńskich nie ma żadnego obiektywnego sposobu, by stwierdzić faktyczną temperaturę stopu. Zbigniew Felczyński ocenia ją po kolorze metalu. Każdy ludwisarz doskonale wie, czym kończy się wypuszczenie z pieca metalu zbyt chłodnego, jednak w historii tego warsztatu jeszcze się to nie zdarzyło.

Po napełnieniu formy pozostają w jamie trzy doby. Chodzi o to, by całkowicie usunąć naprężenia w metalu.  – Dawni ludwisarze wrzucali dzwon do bagna lub dołu w ziemi nawet na kilka miesięcy – uśmiecha się Zbigniew Felczyński. – My nie trzymamy dzwonów w jamie tak długo, ale również bardzo starannie wybieramy porę, kiedy formy można wykopać; metal trochę inaczej krzepnie w zimie, gdy na zewnątrz jest solidny mróz, inaczej przy letnich upałach. Tu także nie do przecenienia jest wieloletnie doświadczenie – zbyt gwałtowne wydobycie odlewu na chłodne powietrze może spowodować mikrospękania, co po iluś latach może doprowadzić do pęknięcia dzwonu. Na szczęście od 200 lat nikt nie słyszał o pęknięciu dzwonu Felczyńskich…

Jak bije stalowe serce

Wykopane formy zostają rozbite, a wydobyte odlewy są odczyszczane i polerowane. Felczyńscy mówią, że głaskanie dłońmi gliny podczas tworzenia form nadaje dzwonowi duszę. Teraz pozostaje dać mu serce. Nie jest ono z brązu, jak cały dzwon, lecz ze stali; spiżowe serce byłoby zbyt kruche. Do zawieszenia serca wykorzystuje się średnicę, czyli śrubę spinającą czaszę dzwonu z koroną. Sztuka jednak w tym, by stal w żadnym miejscu nie dotykała do dzwonu – dotknięcie innego metalu zmieniłoby dźwięk. Niegdyś serca zawieszano na pasie skóry (wawelski Zygmunt pierwotnie miał serce umocowane na skórze wielbłąda), dziś stosowane są pasy gumy, izolujące stalowe ucho serca od reszty dzwonu.

Mniej więcej co 70 lat należy zmieniać miejsce uderzania serca. Bicie przez wiele lat w ten sam punkt powoduje, że brąz się ubija i tworzy się tzw. guz. Wokół niego spiż jest „luźniejszy”, i to właśnie w tym miejscu zwykle pękają stare dzwony.

Dzwony Felczyńskich są często malowane na złoto, zgodnie z dość powszechnym upodobaniem klientów. Ilość i rodzaj zdobień zależy od przeznaczenia dzwonu, a także od wyznania. Dość oszczędne w dekoracji są dzwony dla świątyń protestanckich; często mają jedynie inskrypcje-cytaty z Biblii. Za to przepięknie i bogato zdobi się dzwony dla prawosławnych i greckokatolickich cerkwi. Z polskich kościołów przychodzą nieraz zamówienia na wizerunki świętych w kolorze. Felczyńscy nie przepadają za tym, bo kolorowe obrazki obniżają ich zdaniem „szlachetność” sylwety dzwonu.

Największy dzwon odlany w Taciszowie miał 1,6 m wysokości i ważył 2,5 tony – na tyle pozwalają warunki techniczne tej ludwisarni. Największy dzwon w Polsce, wawelski Zygmunt, waży 13 ton i osiąga wysokość 1,99 m. Do jego rozkołysania potrzeba 12 osób pociągających liny. Natomiast największy w Polsce dzwon średniowieczny, o 20 lat wcześniejszy od Zygmunta (odlany w 1500 r.) Tuba Dei z toruńskiej katedry Świętych Janów, ma masę 7,5 tony i wysokość 2 m. Na uwagę zasługuje stosowana tu technika dzwonienia – powyżej dzwonu istnieje specjalna platforma, na której stają dzwonnicy i wprawiając ją nogami w ruch, kołyszą dzwonem wiszącym pod spodem. Dzwonnikami Tuba Dei jest zawsze sześciu pracowników naukowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Warto dodać, że największy dzwon na świecie – kremlowski Car Kołokoł – odlany w 1653 r. jest tak duży, że… nigdy nie zadzwonił. Waży 200 ton. Natomiast 115-tonowy największy dzwon chiński, wiszący w Pekinie, dzwoni tylko raz w roku, na powitanie Nowego Roku. Największym kolosem europejskim jest Piotr z katedry w Kolonii, ważący 25 ton.