dzień dobry

ja z rana

stawiam dla chętnych
Sandrusia, jak to mówią mi moje doświadczone koleżanki: "brud z chaty nie ucieka i nie krzyczy, że długo zalega"

ja się tego ostatnio trzymam
u mnie śliczne przejrzyste niebo, oznaki słoneczka nawet, ale -2 stopnie
w nocy znów rodziłam

koszmar, tym razem wzięło mnie i to cholernie szybko i w domu urodziłam, zanim Krzysiek zdążył z pracy przyjechać, jak po niego zadzwoniłam...

a juz myślałam, że po zakupieniu wszystkiego do szpitala skończyły się moje porodowe sny... heh...
ja zalegam przed kompem na zmianę z synem dziś, a popołudniu jedziemy do centrum po buty dla Młodego, musiałam juz wczoraj przysięgać, że żadnego ciuszka nie kupimy, nawet skarpetek

ach.. z tym moim Chłopem
miłej niedzieli
