a moja chodziła całe 2tygodnie

ale było wspaniale! zero stresu...po prostu zaprowadziłam ją pewnego dnia i została, pognała do dzieci, mnie zostawiła w szatni i totalnie zignorowała...a jak po nią przyszłam powitała mnie tak "mamo, ja jeszcze nie idę, ja się teraz bawię!!!"!!!

i tak było cały czas...
ale złapała szybko chorobę jedną po drugiej....co zbiegło się z narodzinami Tomcia i niestety ze względów organizacyjnych na razie odpuściliśmy...szkoda, bo mloda świetnie sobie radziła. Ale nie ma tego złego....póki co jesteśmy w domu, a w domu też można dziecko ukształtować. widzę, że mimo małego kontaktu z rówieśnikami, Hania jest baaaaaaaardzo wygadana, ma ogromny zasób słów i niektóre 4latki bije na głowę umiejętnościami. Także nie palę się tak na to przedszkole....przyjdzie czas i na nią.