Ja też kiedyś abrdzo lubiłam i nawet całą ciążę i jak Antos był malenki to sobie "dłubałam" ale teraz to nie mam na to czasu niestety przymoim żywym sreberku, a lada dzień będzie drugi
ale jeszcze to sobie odbije jak podrosną
bożenko, ja już sobie tak "wytresowałam" moje pociechy, że dziennie mam godzinkę dla siebie - Marzenka patrzy na bajki, a Radek wtedy maltrtuje jej kolorowanki, jak tylko zaczyna nudzić się jedną, to ja mu podrzucam inną i tak to trwa ok. godziny a poza tym kładę ich do lłóżek ok.20:00 i po 15minutach zasypiają więc potem jakieś szybciutkie ogarnięcie pokoju, chwila dla TT i mogę się oddać mojej pasji
później wkleję zdjęcie moich pociech w identycznych sweterkach
JPo, Edyta82 - witam serdecznie, jak i pozostałe fanki robótek drucikowych
Ja mam kompletnego ała na punkcie dziergania Bez bicia się przyznaję, że jestem od tego uzależniona Zawsze znajdę czas, by troszkę przysiedzieć...
Ponieważ wielkimi krokami zbliża się nowa dzidzia, oto moje ostatnie wypociny...
A ponieważ takimi samymi wielkimi krokami zbliżają się Święta, masowo robię szopki
Pozdrawiam wszystkie
Karolina2411, zdolniacha jestes
ja kiedys tez robilam na drutach i tez wiele rzeczy dzieciom robilam ,dzis juz mi sie nie chce ,ale bylo milo jak zawsze mialam cos co sie innym bardzo podobalo tak milo na serduchu bylo
Mal, ja czasem chciałabym sobie powiedzieć: "nie chce mi się", ale mam taką do tego słabość, że po prostu nie potrafię
Kartony z wełną mam pod stołem, żeby już pod ręką były, jak mi coś znowu do łba strzeli
Karolina2411, tez mialam takiego fiola ,jak jeden konczylam to nastepny sie robil .. itak w kolka przez pare lat robilam ..potem przenioslam sie na szydelko i tez przez iles lat robilam jedna za druga serwetke ..teraz i czas i inne rzeczy mnie pozwalaja
Wstyd się przyznać, ale do szydełka mam dwie lewe... Kiedyś próbowałam, ale doszłam do wniosku, że nie lubię i ciepnęłam to w najdalszy kąt
Dzieciątka mam odchowane, teraz ciąża, więc czasu mam aż nadto... Za dwa miesiące z rozrzewnieniem będę ten czas wspominała
Za dwa miesiące z rozrzewnieniem będę ten czas wspominała
na pewno ale i tak warto miec jakis czas zarezerwowany dla siebie ,to jest wspanialy uspakajacz moja Zuzka jest mala ale dla niej kompletnie nic nie robilam na drutach ,wszystko kupne i tyle poza tym nie mialabym kiedy robic ,wole ten czas np na necie spedzic
A ja właśnie trochę neta zaniedbuję ostatnio... No ale to przez taśmowe robienie szopek..
Tylko zaczyna mnie łapać "choroba zawodowa"... W palcach tysiące mrówek mam... Nie pomaga mi w tym też moje dziecię pod serduszkiem, które na końcówkę jakiegoś nerwu uciska...