Strona 29 z 40

: 28 maja 2009, 11:36
autor: Karolina2411
Lidziasc, pół roku... Niby szmat czasu, nie...? Ale tak jak mówiłam... Jednym czas żałoby w sercu trwa trzy miesiące,innym pół roku, rok i dziesięć lat nawet... Jak widać, nie zaliczamy się do tej pierwszej grupy, musimy dać sobie więcej czasu na to, żeby z góry spojrzeć na nasz żal, ból, smutek i ostatnią łzę strzepnąć do słoiczka "smuteczki"...
Znalazłam coś...

"Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga:
- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.
- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie?
- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.
W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.
- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: "MAMUSIU"."

I wierzę, że tak właśnie zwracają się do nas nasze Aniołki... :ico_sorki:

: 28 maja 2009, 11:39
autor: aga216
Karolina2411, :ico_placzek: :ico_placzek: :ico_placzek: piękne to.....

: 28 maja 2009, 13:29
autor: Karolina2411
Aga, mnie takie słowa dodają otuchy... :ico_sorki:

: 28 maja 2009, 13:39
autor: moni26
Karolina2411, piękne słowa
:ico_sorki:

: 28 maja 2009, 19:59
autor: jenny1983
naprawde piekne, dzięki Karolina

: 28 maja 2009, 20:18
autor: Karolina2411
Nie ma za co, Jenny...
Zrobię wszystko, żeby nam łatwiej było... :ico_sorki: :ico_oczko:

: 28 maja 2009, 23:57
autor: Paulina82
Czytam Was ale jakoś pisać nie mogę łzy w gardle zastygają....naprawdę dużo to daje chyba samo to że ktoś przechodzi przez to samo rozumiejąc tym samym np mnie....
aga216, nie ma określonego czasu na przyjście w miarę normalnego życia, nie ma takiej chwili kiedy poczujesz tak już się z tym uporałam bo codziennie już będziesz o niej myśleć i na każde wspomnienie pojawią się łzy to tak samo jak na dobre wspomnienia się uśmiechasz.....bardzo mocno trzymam kciuki... ciesze się gdy piszesz ze jest trochę lepiej i płacze gdy piszesz że wszystko wraca....mi ciężko ciężej niż zawsze zostało 24 dni do 5 rocznicy śmierci Bartka i znowu tak cholernie boli.... czasem sama nie zdaje sobie sprawy z tego że myślę o tym i lecą łzy bo każdy rok bez niego to trauma :ico_placzek: .....
Karolina2411, masz rajcie jesteśmy osieroconymi matkami i w sercu już na zawsze zostanie puste miejsce, nikt i żądne nowe dziecko nie zastępuje nam utraconego tak jak piszesz będzie jedynie o jedno więcej.....
Muszę też Wam powiedzieć że nie mogę tak jak Wy powołać się na Boga szanuje Waszą wiarę ale ja już jej nie mam ....nie był to żal do Boga może przez chwile... ale nie jestem w stanie pojąć jak można na tyle tragedii patrzeć nic nie robiąc a mogąc coś zrobić tylko po to żeby kogoś doświadczyć???ja wiem że rożnie będziecie pisać we mnie już tego nie ma i już nie jest mi przykro że inni wierzą a ja....po prostu inaczej do tego podchodzę....

: 29 maja 2009, 01:11
autor: Karolina2411
Paulina82, masz prawo do tego, żeby nie wierzyć w Niego... Żadna z nas nie będzie Ciebie za to potępiać, co najwyżej swoje zdanie w tej kwestii wyrazi...
Zabrał On Tobie to, co najcenniejsze, życie dziecka... Trudno się dziwić,że niewiara dopadła... Każda jednak na swój sposób to przeżywa...
Ja dzisiaj wierzę, jutro może nie... Tak mam... Jak wiatr zawieje... Dzisiaj wierzę, bo nic nie zobaczyłam, nie przeżyłam... Jutro może znowu usłyszę o kolejnej tragedii,może znowu gdzieś przeczytam o porzuconym dziecku przez jakąś degeneratkę... Gdzie On wtedy jest...? Wychodne ma...?
Pojutrze znowu uwierzę, tak sobie, bez przyczyny... Wnerwia mnie ta huśtawka, ale póki co, nie potrafię jej opanować... Tylko chciałabym już zawsze wierzyć... Bo kiedyś stanę przed Jego obliczem i będę się chciała z synkiem spotkać... :ico_sorki:
Dobrej nocy wszystkim :ico_sorki:

: 29 maja 2009, 08:04
autor: mal
naprawdę dużo to daje chyba samo to że ktoś przechodzi przez to samo rozumiejąc tym samym np mnie....
i to jest sedno sprawy ...

trudno okreslic co komu pomaga i jak dlugo bedzie cierpial ......kazdy musi sam ta droge i przejsc i znalezc ukojenie ...chociaz dzieli nas odleglosc to łączy to samo cierpienie ...mam nadzieje ze to czasem wystarczy , to co moze łączyć forum,skoro inne drogi nie ma.....

Paulina82, ciesze sie ze sie odezwalas :-)
pamietasz najtrudniej zamknac wszystkie drzwi......zawsze pozostanie jakas szczelina ....

: 29 maja 2009, 08:31
autor: Karolina2411
najtrudniej zamknac wszystkie drzwi......zawsze pozostanie jakas szczelina ....
Któregoś dnia ze zdziwieniem stwierdzimy, że szczelina robi się coraz większa i drzwi staną otworem...
Miłego dnia wszystkim :ico_sorki: