Mój maż generalnie nie przebiera,bo nie ma go w domu. Wieczorem tylko trzyma Zuzię przy kapaniu, parę razy sam z siebie wytarł ją, nasmarował fałdki i ubrał. Karmienie należy do mnie, wiadomo , pierś. Jak mała czasem obudzi się w nocy to wstanie i poda mi ją, często rano mi ją też podaje. Generalnie nie narzekam. Kiedyś mniej mi pomagał, bo nie wiedział jak ją zająć. Teraz chętniej się nią zajmuje, bo już można się z nią jakoś bawić, połaskotać, "obnieść" po domu.
