Ja myślę, że mogę powiedzieć, że jestem uzależniona od kinder-czekoladek. Wiem, wiem - głupie - początkowo nie dawałam w ogóle swojemu synkowi - więc "niewykorzystanych" prezentów było sporo bo każdy prawie wpadał z mniejszą lub większą paczką. No i tak sobie pogryzałam, bo niby jedna to tylko 70kcal. Ale jak już się zżera (bo nie zjada) 6 sztuk to robi się spory problem, widoczny w rozmiarówce. Teraz ograniczam mocno - bo staram się pracować nad sylwetką, ale całkiem nie umiem zrezygnować. Najczęściej są to 2 dziennie, czasem uda się jedną. Owszem, czasem nie ma ich w ogóle w domu - ale tu wstyd się przyznać - rzadko, bo jako sama mama czasem muszę ich używać jako "karty przetargowej" przy moim Wariacie małym. Tak więc najczęsciej są
