25 cze 2009, 12:22
No to się doigrałam. Wczorajsza wizyta u ginekologa zakończyła się zwolnieniem lekarskim na razie do 22 lipca, ale wszystko wskazuje na to, że to już do końca. Na początku wszystko było oki. Pogadaliśmy, zrobił mi cytologię, no a potem okazało się, że mam skróconą i miękką szyjkę macicy :ico_placzek: Od tej pory muszę leżeć w łóżku, bo nawet siedzenie czy chodzenie może pogorszyć sprawę. Na szczęście nie ma jeszcze rozwarcia, bo inaczej wylądowałabym w szpitalu. Jestem przerażona, bo to dopiero 17 tydzień. Najgorsze, że od miesiąca czekałam na ten weekend, miałam jechać do rodziców na 30 rocznicę ślubu, miałam się w końcu spotkać z bratem i jego żoną, a przede wszystkim małą Mają. Bardzo za nimi tęsknię. A teraz nigdzie nie pojadę :ico_placzek:
Za dwa tygodnie mam iść na kontrolę, czy mimo leżenia się sytuacja nie pogarsza.
Nastrój niewiele poprawiło mi to, że mogłam posłuchać bicia serduszka mojej kruszynki. Bije miarowo i tętno ma na poziomie 147, więc wszystko jest oki.
Ehh muszę się z tym jakoś uporać, póki co mam doła i cały czas płakać mi się chce. Wiem, że mogło być gorzej i dobrze, że dość szybko wykryliśmy problem, lekarz twierdzi że stąd mogą być moje problemy z bólem pęcherza. Teraz muszę się uzbroić w cierpliwość i nie przemęczać się...