09 wrz 2010, 21:51
Witam koleżanki,
U nas w miarę ok. Może już jutro będe w domu. I czeka mnie leczenie. Też miałam takie napięcia macicy i skurcze, czułam jakby dziecko miało mi zaraz wypchnąć nóżkę, ale jak mnie tutaj w szpitalu nafaszerowali między innymi magnezem witaminami i lekami na obnizenie ciśnienia to juz te wszytkie dolegliwości się wyrównaly. Oczywiscie ciagle bede musiała przyjmowac te leki ale najwazniejsze że po tym sie ustabilizowało.
Koleżanki już sa coraz lepsze i coraz lepiej nam sie rozmawia, ale z oknem cały czas jest problem w ciągu dnia. No ale na szczęście wytrzymałam juz tydzień a jutro może wyjdę.
Wczoraj i dzisiaj jakieś 70% pacjentek z oddziału patologii znalazło sie na porodowce i zapewne sa już mamami, ale był rush wieczorem i w nocy. Szok. Jak to widziałam to juz chciałam uciec do domu i tego nie widziec bo przeciez ja mam jeszcze czas. Jakoś tak dziwnie na psyche to działa. Na szczęście szybko mi mija i dochodzi do mnie że jest lepiej a one to przeciez miały większe brzuchy i były w bardziej zaawansowanej ciąży.
W sali obok jest dziewczyna z podobnymi objawami jak ja tylko ze w początku 24 tygodnia no i ma rozwarcie na 2 cm. ale lezy cały czas i na razie jest bez zmian. Szkoda mi jej ale dziewczyna sie nie poddaje.
Pozdrawiam was bardzo serdecznie i trzymajcie kciuki abym jutro wyszła.