Co do porodu rodzinnego, to oboje bardzo byśmy chcieli, ale jak będzie zobaczymy. Wszystko zależy od tego, czy będzie miał kto się Wiką zająć w tym czasie. Niestety nie da się tego zaplanować. Teściom Małej nie podrzucimy, bo oni nic o niej nie wiedzą, rzadko nas odwiedzają, a i ja jakoś nie mam ochoty tam jeździć, bo zwykle i tak siedzimy sami, a oni się swoimi sprawami zajmują, zamiast pobyć trochę z wnuczką. Moja mama i siostra tylko w grę wchodzą, ale one pracują. Może akurat uda się trafić, że któraś będzie miała wolne :ico_sorki:
Ja nie chciałam by mąż był przy porodzie Wiktusi. On też jakoś tego nie widział, ale przemyślał sprawę i stwierdził, że chce być przy mnie, nie mogłam mu tego zabronić i teraz nie żałuję, bo na prawdę zrobiło to na nim mega pozytywne wrażenie.
kwiatunio, jeszcze raz zdrówka :ico_sorki:
he he, to prawda :-)jak sie znajdzie takie lewe pieniądze o których się zapomniało to tak jak by wygrana hehe

