20 lut 2009, 13:59
czesc dziwczyny - dzieki za wszystko
fioletowa ania problem jest w tym, że on zarabia, ale nie pracuje on legalnie czyli ma jakby nie patrzeć zerowe dochody :)
narazie jest dobrze wczoraj niewytrzymalam wytknęlam mu wszystko, że skoro jestem taka zla i tak mu przeszkadzam czemu burzy sie jak mówie o rozstaniu, że mam dosyc jego terroru i ja tak życ nie ede, że któregoś dnia wyjade i nas nie najdzie bo jestem za mloda aby siedziec i reszte życia na placzu spedzic, że chce tylko świetego spokoju i jesli zdecydowal sie na rodzine to niech do niego dojdzie, że ma jakieśoowiązki wobec nas a jesli mu to nie pasuje to znajdzie sie ktos kto nam da dużo milosci a on sie wtedy otrzasnie, ale bedzie zbyt póżno i ja kolejny raz nie wróce do niego, powrzezczal, powrzeszczal, wyszedl do kolegów, cyba przemyslal, bo wrócil po 2 godzinach i przeprosil ( pierwszy raz) powiedzial, że jesteśmy najwazniejsi, ale lubi sobie pogadac z kumplami itp.itd. oczywiscie ja naiwna juz dawno nie jestem - jeśli chce uniknąć zlozenia pozwu dalam mu czas do narodzin malego - musi zglsić sie na leczenie i ograniczyc kontakt z tym Maxem - zgodzil sie - jak bedzie zobaczymy - narazie kazalam mu spac na kanapie, przejal sie, ale jakoś mnie to nie ruszylo.
fioletowa aniu podejrzewam że wcześniej czy później odezwe sie do Ciebie po pomoc, bo nawet jesli chodzi o taki pozew o separacje to ja nie wiem gdzie to i jak - zielona w tym jestem