Zirafka w szpitalu powiadasz? No jak to nerki to dobrze, że w szpitalu - tam sie nia zajęli tak, żeby wróciło wszystko do normy i nie bolało. Pewnie się niedługo u nas pojawi :)
Joanna24 roczek i troszkę? To króciutko :-D W takim razie ja to juz stara "wyga", bo łącznie z pomieszkiwaniem w czasie studiów to w sumie bedzie juz z 11 lat.
beti napisał/a:
Tutaj dostaje sie duża wyprawkę ( juz pomijając to, że do szpitala nic nie zabierasz ze sobą.
Dobrze wiedzieć. Czyli co tutaj zabierasz do szpitala?
mam nadzieję, że nic sie nie zmieniło, a wiec NIC :-D Tylko rzeczy osobiste jak ręcznik, szlafrok.... Menu składa sie zwykle z 4 dań do wyboru, tak że głodu cierpieć nie powinnaś. Tam gdzie sa dzieciaczki, zwykle oddział jest najlepiej wyposażony. Wieczorem wystawiana jest wałówka dla nocnych Marków. Można łazic i zajadaćco sie chce (od herbatek na laktacje po owoce, budynie, jogurty...)
Ciuszki ja miałam tylko na wyjście dla Dominiusia.
Kocura Bura a może przy każdym dziecku jest inaczej i jeszcze zobaczysz :-)
no tak własnie wszyscy mówią, ale ja jestem juz tak jakos anty nastawiona. Boję sie nawet zaczynać. Mój Dominik ważył 2,4 kg. a ponieważ miałam karmić to babka od laktacji juz mi w szpitalu nie dawała spokoju. A cycki tak mnie bolały, że szok. Mleko niby było, ale mało. Dominik podejrzewam, że nie dojadał dopóki nie kupiłam mleka. Kiepsko to wspominam. Ze względu na pokarm, a raczej jego skape objawienie, byłam w szpitalu 5 dni.