02 lis 2009, 19:23
MonikaSko obym ja jutro trafiła na łaskawsze Panie, bo jednak jak mają podejście do pacjenta, to człowiek lepiej to wszystko znosi. Przecież dla nas ta cała sytuacja to potworny stres. Poród owszem, ale i te wszystkie przygotowania przed.
Też myślę, że co szpital to inny obyczaj. Ja Mateuszka urodziłam o 17.40. Zabrali mi go. Mąż pobył ze mną z 15 minut i go wygonili, a ja miałam spać. Nikt mi małego nie dał do piersi i nawet nie wiem czy on tam płakał czy nie. To było dla mnie straszne pamiętam.
Kilolek o takim szpitalu z kangurowaniem dziecka, to aż miło słyszeć. Wszyscy tak walczą o zachowanie tego pierwszego kontaktu.
Kasia90 ja dostałam od położnej kartkę co mam zabrać. Lista istna jak na 2 tygodniowe wakacje. W tych szpitalach to nic nie ma.
Zabrałam:
-kaftaniki,
-śpioszki,
- pampersy,
- laktator plus butelka,
- rożek,
-pieluszki tetrowe,
- kosmetyki,
- ubrano na powrót dowiezie mąż razem z moimi ciuchami,
U mnie zaczynają sie nerwy potworniaste. Z ledwością zjadłam trochę makaronu,a jeszcze rano wsuwałam czekoladki. Ciągle latam na kibel, więc lewatywa gotowa. M jakiś niewzruszony i wkurza mnie tylko.
Zajrzę do was jeszcze raz wieczorkiem, a tymczasem trzymajcie za mnie kciuki. Po 12 będzie już po wszystkim. Mmska wyślę na pewno do Kilolek do wieczorka jak już głowę będę mogła podnosić.