08 lis 2009, 09:08
Nerowercia poród z pewnością tuż tuż, ale do szpitala na razie nie jedź. Wysiedzisz się tam i wymęczysz. Poczekaj aż skurcze będą częstsze.
U nas pierwsza nocka jak z marzeń przy dwójce dzieci:) wszyscy o 20 byli w łóżkach. Mała w nocy jadła co 3-3,5 godzinki także na razie mam wrażenie, że jestem wyspana. Musiałam się tylko wynieść do matiego łóżka, a on spał z tatusiem bo nasze jest zapadnięte i jak się położyłam, to się zawyłam jak bóbr zanim wstałam.
Nie czuje się jeszcze najlepiej. Nie wspomnę o wyglądzie, ale opuchnięcia już schodzą. Na razie 8 kg na minusie. Jednak z uśmiechem witam nowy dzień, bo Milenka jest przesłodka i w ogóle jestem w niej zakochana:)
Piersi bolą. Mała się wgryza jak wampirek. To istny klon Matiego jak taki był. W każdym calu. Smaruje jednak brodawki bepanthenem i jakoś jest. Na razie nie mam z krwią tak jak z Matim miałam.
Co do porodu i pobytu w szpitalu to nie ma co narzekać. Opieka była dobra. Zdarzały się głupie teksty położnych, ale to rzadko i może od 2. Reszta była dla nas nawet psychologami w chwilach zwątpienia. W 1 dobę latały koło nas strasznie. Badały, myły. Także miałam komfort. Mati był u dziadków. Odwiedził mnie 2 razy, a M siedział ze mną cały czas.
Malutka miała małą żółtaczkę i 2 dobry ją naświetlała. To były ciężkie chwile, bo musiałam pilnować godzin wkładania i wyciągania z lamp oraz tego by okularki jej nie spadły. Chyba pierwszy raz nie przespałam równo całej doby. Jednak miałam jakąś siłę.
Dziś jesteśmy sami w domciu bo mąż pojechał na kurs. Chciał zostać, bo widział jak wczoraj źle się czułam, ale go wysłałam bo ma jakieś ważne zajęcia. My do 15 wytrzymamy.
Uciekam ubrać mateuszka bo zaraz mała się obudzi i będzie cycuś:)
A WY HOCHANE już się rozdwajajcie. Ja myślałam, że już tu wszystkie będą z maluszkami jak wrócę:)