08 sie 2007, 12:33
Mnie dzisiaj przeszła handara. :-D A wczoraj nie pisałam, bo suszyłam laptopa. :ico_wstydzioch: Brzuchem potrąciłam szklanke i niestety wylała się zawartość. :ico_wstydzioch: Potraktowanie suszarką do włosów nie na wiele się zdało i trzeba było odczekać. :ico_zly:
Mój M nie chciał być przy porodzie, ale powiedziałam, że nie obchodzi mnie to czego on chce, a przy porodzie ma być nie dla własnej przyjemności, tylko dla mojego samopoczucia i lepszego bezpieczeństawa (bo jest mi to potrzebne). :ico_oczko: Zresztą będzie przy głowie, nie przy nogach, a jak zrobi mu się słabo, to wyjdzie. :ico_haha_01: Jeszce się wahał, ale nic już nie mówił. Szczęście w nieszczęściu w połwie ciąży był w szpitalu i przeszedł operację. :ico_olaboga: Po tym swoim doświadczeniu, stwierdził, że jednak przy porodzie chce być sam z własnej woli. :ico_brawa_01:
W takie rzeczy jak obrzydzenia i tak dalej, to Martuuniu nie wierzę. Sądzę, że zawsze problem tkwi gdzieś głębiej.
Moja teściowa asystowała nieraz przy trudnych porodach, bo jest pediatrą i raz opowiadała o tatusiu, który zemdlał, ale to sam chciał. Latał z kamerą i filmował żonę od nóg, po czym odpłynął :ico_puknij: . Efekt, przesunęli go i powiedzieli, żeby zabrać złoki. :ico_haha_01: Mówiła, że od razu lepiej się pracowało, a i kobieta była spokojniejsza. :-D Tak więc jak ktoś ma coś takiego odstawić, to rzeczywiście, lepiej, żeby był pod drzwiami, nie w środku. Ale tak, jeśli się źle poczuje, lub poczuje, że nie daje rady, to może przecież wyjść :-D
Wisieńko, gratulacje synka w domku. :-D Trafił Ci się aniołek, pozazdrościsz. :ico_brawa_01: A z pokarmem to trzymam kciuki. Może wywalczysz, moja koleżanka tak walczyła i udało jej się karmić tylko piersią, choć początki wyglądały tak jak u Ciebie. :-)
[ Dodano: 2007-08-08, 12:37 ]
A i tez uważam, że nie należy nikogo do niczego zmuszać, bo się zmusić nie da. :-D Ale trzeba powiedzieć o swoich oczekiwaniach wprost i wówczas podjęcie decyzji jest bardziej dojrzałe. :-D Trzymam kciuki Pruedence za Twojego męża i mam nadzieję, że przemyśli jeszcze. :ico_oczko: Zresztą mojej przyjaciółki mąż też twierdził, że on nie da rady, a później, kiedy lekarz zapytał -Pan chce być przy narodzinach dziecka- bez wahania powiedział- tak. :ico_brawa_01: