29 lis 2010, 20:04
Czesc
Matko jedyna ale Wawke zasypalo masakra myślałam, ze już gdzieś wjadę... Najpierw auto mi zasypało do samej rejestracji, póki ja to odgarnęłam :ico_olaboga: nogami normalnie, po kolano śniegu dookoła samochodu po jakichś 7 godzinach stania na parkingu szok normalnie, myślalam, ze mi auto zarąbali, bo do głowy mi nie przyszło, że ta zaspa śnieżna to moje auto :ico_szoking: odgarnęłam rejestrację, patrzę faktycznie - moje :ico_szoking: odgarnęłąm jakoś śnieg spod kół i w ogóle wszystko musiałam odkopać. Ruszyłam, zaryłam się w śniegu, stanęłam w poprzek jezdni z powykrzywianymi kołami, wychodzę patrzę zaspą, no to odgrzebuje... Ludzie objeżdżają, żaden nie zadeklarował się pomóc... i tak z pół godziny satałm w tej zaspie... a wystarczyło mnie tylko z tyłu popchnąć, przecież ten śnieg to jeszcze nie ubity , a taki puchowy, tyle że pod spodem jest lód i opony ślizgają się, bo mają śniegowy opór...
No ale wyjechałam po zmaganiach.. trafiłam w korek, bo paraliż komunikacyjny na drogach. Na jezdni pełno śniegu auta w tym się kąpią niemalże, bo nosi wszytskim na tych "falach", no to stoje w korku i zaczyna mi wyć akumulator... Kurde myśle tego mi nie wystarczało...żeby auto na jednopasmówce stanęło rozładowane i w taką zawieję w dodatku, przecież nikomu nie będzie się chciało mi pomóc stanąć, żeby prądu użyczyć :ico_olaboga: co robić , panika, a alarm wyje coraz mocniej czyli za moment auto zgaśnie i kaplica. Pozapalało się 5 czy 6 kontrolek w międzyczasie kurrrrrrrr wyłączyłam radio i światła i wycieraczki i ogrzewanie, alarm troche się uspokoił - znaczy wył ale z mniejszą częstotliwością. Dzwonię do byłego i pytam co robić... No to poradził, przygazować na luzie jak już stoję, tak zrobiłam i dojechałam na szczęście po małą, a potem do domu :ico_olaboga:
Postawiłam auto pod blokiem i nie ruszam go aż Wawy nie odśnieżą :ico_nienie:
Uff wygadałam się...
Co dotyczy pieluch, to ja bym kupiła te mniejsze, bo noworodek to taki chudzinka zazwyczaj jest nózki te jak patyczki i tak te jedynki nawet do podpachy beda :-D i duża paczka śmiało, tych 76 sztuk na jakieś 10 dni wystarczy, a przez taki czas aż tyle dziecko nie przytyje :ico_oczko: ja tych pierwszych ok 5 paczek po 48 szt zużyłam, a Wanesska urodziła się 3500 także nie taka drobna znowu.
Idę robić kolacyjkę, bo zaraz kofanie wróci.
A do lekarza dziś nie trafiliśmy, jutro pójdiemy