01 lut 2012, 18:03
mam chwileczkę to może uda mi się poród opisac UWAGA BEDZIE DŁUGO !!!!!
tak więc w piątek ok 22 zaczęłam mieć skurcze , dokładnie co 7 min ,ale siedziałam przed tv i czekałam na rozwój sytuacji po godzinie były co 6min, mój M poszedł wcześnie spac bo rano miał jakiś pilny wyjazd ,wiec go nawet nie budziła , bo stwierdziłam,że może mi jeszcze przejdzie :ico_oczko: ale skurcze zaczęły by bardzo bolesne ,wiec zaczęłam szykować wszystko do wyjazdu, skurcze zaczęły szybko nabiera na mocy i były już co 5 min wiec go obudziłam, bym w lekkim szoku i panice ale dał jakoś radę . Jak jechałam do szpitala to już mało fotela nie zjadłam :ico_olaboga:
na porodówce była miła pani położna ,kazałam się rozebrać ,bada mnie a tam zonk :ico_szoking: mimo silnych skurczy rozwarcie tylko na 1 palec :ico_zly: dała mi czopek na zmiękczenie szyjki ,zrobiła ktg na którym skurczybyki pięknie sie pisały ,ale nic poza tym sie nie działo , zaprowadziła mnie na salę przedporodową i powiedziała ,że za godzinkę mnie zbada i co i nic :ico_zly: brak postępu od 1 do 6 rano chodziłam z tymi głupimi skurczami a rozwarcie postąpiło raptem do 3 cm.
Razem ze mną na tej sali leżała dziewczyna z identyczną stacją tyle ,że po terminie i sączyły jej się wody.
Na szczęście rano przyszła nowa zmiana ,dwie położne odrazy wzięły nas na salę porodową ,położyła na łóżeczkach ,podłączyły sprzęcik ,i zbadały yyyyyy no i doszły do wniosku ,że coś u mnie jest nie tak bo z tymi bólami powinnam dawno urodzić, ale coś zaraz na to zaradzimy .
Dały mi dwa czopki i kazały chodzi kuca itp. co poskutkowało 1 cm postępu i całkowicie miękka szyjką ,kazały mi troszkę jeszcze pochodzić bo badały tą drugą dziewczynę i coś im się nie podobało. W końcu podłączyły mi oxy i jej też ....i się zaczeło bóle kosmiczne ale prawie wcale postępu :ico_zly: doszłyśmy do fazy 6 cm i się zatrzymało :ico_olaboga: masowały mi szyjkę chyba z 5 razy i nic :ico_placzek: .
U tej dziewczyny rozwarcie doszło do 8 i postanowiły ,że przebiją jej pęcherz to juz pójdzie ,mnie w tym czasie badała moja położna i nagle krzyk tej drugiej "dzwoń po lekarza wypadła pępowina" :ico_szoking: Obie zajęły się tą drugą ,zleciało sie pół szpitala lekarzy zabrali ją na cesarkę a mi w tym czasie odeszły wody :-D tz. popłynęłam z morzem wód zalałam całe łóżko i podłogę dookoła. Kurde myślę jak dostane teraz partych to nawet nie ma kogo zawołać :ico_noniewiem: no ale oczywiście moje uparte dziecko nie myślało ,żeby sobie wyjść ,nadal miałam kosmiczne bóle ale nic poza tym
wróciły położne i stwierdziły ,że jak nic nie pomaga to zrobimy to inaczej
Przy kolejnym skurczu kazały mi przeć ,żeby główka zaczęła schodzi do kanału , zarobiłam 3 podejścia z jednoczesnym ich grzebaniem we mnie i wreszcie się ruszyło :-D zaczęły się bóle parte , położna mnie spytała przy którym porodzie mnie nacinali , powiedziałam ,że przy pierwszym .w tedy obiecała ,że spróbuje tym razem też nie nacina ,ale nie obiecuje bo rożnie może być. Myślałam,że już z górki ,ale w tedy dostałam dziwnego bólu w lewym boku ale dziewczyny takiego bólu który przebija bóle porodowe to jeszcze w życiu nie miałam. Położna najpierw troszkę spanikowała ,ale kazała zmienić mi pozycję i masowała mi bok a ja płakałam z bólu i już miała wrażenie ,że nie dam rady urodzić :ico_placzek: . Ale położna stwierdziła ,że przy kolejnym skurczu przemy i urodzę :ico_placzek: odwróciły mnie i trzymały nogi a ja parłam ,wymieniłam powietrze dwa razy i urodziłam główkę do połowy :-( ,ale zaraz kazały przeć dalej i Lenka wyskoczyła do połowy ,przy następnym skurczu dopiero resztę urodziłam ,była taka grubiutka ,że nie chciały jej wyciągać na siłe .
Nie pękłam tyko dzięki tej położnej która przy każdym moim parciu masowała mi krocze .Jak już urodziłam moją klusie to nawet lekarka była w szoku ,że ona taka wielka :-D.Doszły później do wniosku ,że mała była jakoś dziwnie ułożoną dlatego główka nie chciała zejść i ten ból też przez te jej ułożenie.
Tak więc miałam szczęście trafi na cudne położne ,które mi pomogły inaczej mogło skończy się cc . A mimo ,że pieruńsko bolało to było warto rodzi naturalnie .
ps: pisałam na raty