10 gru 2007, 12:55
edulita, ja postępuję z synem w podobny sposób jak opisałaś, zdarzyło mi się oczywiście podnieść na niego głos,ale bardzo rzadko, zresztą na Filipka krzyk nie działa, klapsów ani wszelkiej innej przemocy nie stosujemy. Mojemu dziecku w zasadzie wszystko można wytłumaczyć, czasem trwa to dłużej, a czasem krócej, czasem "przemawiam" tylko ja lub mąż, a czasem musimy mu "truć" oboje. Zauważyłam,że jak się na coś uprze słowa: Choć ja Ci to wytłumaczę działają cuda, bo w momencie siada mi na kolanach i słucha. Poza tym Filek lubi nam robić niespodzianki i na przykład jak nie chce mu się posprzątać pokoju, nie straszę go karą tylko mówię: Zrób mi niespodziankę i posprzątaj swój pokój. I mały sprząta z radością. Tak,że może jest i w tym troszkę racji,że takie wychowanie jest mniej stresujące niż np. krzyk czy klapsy, lub zakazy, które nic nie znaczą. Gdy mówię dziecku,że czegoś mu nie wolno to ZAWSZE tłumaczę mu dlaczego, oczywiście w zrozumiały dla niego sposób i ZAWSZE z przykładami, nigdy nie mówię mu,że czegoś nie może robić lub coś musi robić bo tak musi być. :ico_olaboga: Ale się rozpisałam