Dokładnie, nie zawsze to jest proste :ico_sorki: Są np ludzie na emigracji którzy naprawdę nie mają co zrobić z dzieckiem.Ale nie zawsze rodzina mieszka w tym samym miejscu by móc "sprzedać" dziecko w dowolnym momencie-nie jest to proste ale można o sobie samej pamiętać.
U mnie to zależy od wieku dziecka. Jula była np karmiona 1,5 roku piersią i odpadały dłuższe wyjazdy, butelki nie chciała. Ale nie był to dla mnie problem i poświęcenie. Jest czas kiedy trzeba się poświęcić bardziej dziecku, jest czas kiedy dzieci będą tylko czekać żeby rodzice dali im spokój :ico_oczko:Ale czy np jesteście wstanie zostawić np na weekend dziecko z dziadkami i wyjechać tylko we dwoje?
nie wiem ale odnoszę twoje wypowiedzi jak atak na moją osobę.... ? :ico_oczko:jeżeli decydujesz się na dziecko to tak jakbyś decydowała się na tatuaż na twarzy, trzeba milion razy przemyśleć, bo potem nie można się wycofać, nawet na chwilę,
właśnie o to mi chodzi, bo to że jesteśmy matkami to wiemy ale trzeba pamiętać że należy dbać i pielęgnować związek.Czasem robimy sobie z mężem wieczór tylko we dwoje,
My na emigracji nie jesteśmy ale mieszkamy daleko do rodziny i nie mamy tutaj nikogo więc albo idziemy z małym albo każdy z nas osobno.Dokładnie, nie zawsze to jest proste :ico_sorki: Są np ludzie na emigracji którzy naprawdę nie mają co zrobić z dzieckiem.
To też albo maja ochotę ale ich zdrowie lub wiek na to nie pozwala.nie zawsze te osoby mają ochotę na to, żeby dziećmi się zająć :ico_oczko:
Tak kolej rzeczy.Jest czas kiedy trzeba się poświęcić bardziej dziecku, jest czas kiedy dzieci będą tylko czekać żeby rodzice dali im spokój :ico_oczko:
To wtedy wychowujemy mamy małego egoistę-terrorystę, egocentryka. Moni, ja tez znam dużo takich przykładów.Nie wiem może się mylę ale z tego co piszesz wychodzi na to że trzeba być na każde zawołanie dziecka...
ja nie mam nikogo i wszystko robię z dziecmi, albo pewnych spraw nie robię, bo nie mam takiej możliwości:) Życie. Jak sie nie ma co się lubi to sie lubi co sie ma:):)aruless napisał/a:
każdy ma jakąś rodzinę, babcię ciocię, której można " sprzedać" dziecko i mieć czas na fryzjera itp.
Ale nie zawsze rodzina mieszka w tym samym miejscu by móc "sprzedać" dziecko w dowolnym momencie-nie jest to proste ale można o sobie samej pamiętać.


Dla mnie to wszystko zależy od tego czy dziecko faktycznie z jakiegoś powodu potrzebuje w danej chwili rodzica (np. źle sie czuje) czy to jest zwykła histeria, żeby postawić na swoim.natomiast co do " wymagających" dzieci, które jak podajesz w przykładzie uwieszą się nogi i rodzic nie może wyjść. ja w tej sytuacji bym nie wyszła, widocznie dziecko ma potrzebę być z rodzicem, i nie wyobrażam sobie przekładanie pizzy ze znajomymi nad czas, którego wymaga ode mnie dziecko. ja w ogóle jestem taka " cała dla dziecka" nawet kosztem siebie
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość