13 gru 2008, 13:48
Wszystkim Wam strasznie dziękujemy za wsparcie duchowe, pamięć, światełka i współczucie...
Stało się coś strasznego, czego nie rozumiemy i chyba nie chcemy rozumieć... Bo w zasadzie, tego nie da się ludzkim rozumem pojąć...
Damy sobie z tym radę, bo wyjścia innego nie ma... Mamy dzieci, dla których musimy żyć i funkcjonować... Mamy siebie, którzy jedno bez drugiego żyć nie może...
Mężuś powiedział : Los w tak okrutny sposób doświadcza tych, którzy będą umieli sobie z tym poradzić...
Wierzę mu i wiem, że tak będzie...
Jeszcze raz dziękujemy za wszystko...
Jesteście kochane...
Ja wrócę na forum... Postaram się jak najszybciej, bo kocham Was wszystkie i bez Was też już nie da się żyć... Nie pomyślcie tylko, że jakaś znieczulica we mnie wstąpiła, że tak prędko chcę zacząć normalnie żyć... Ja tak muszę, tak mi będzie łatwiej, taki mam charakter... Te, które zanją mnie bliżej, wiedzą o czym mówię...
Nie poddam się, bo życie jest zbyt krótkie i kruche na załamywanie się do jego końca...
Bóg z Wami i naszym Aniołkiem :ico_placzek: