27 kwie 2007, 12:23
właśnie mój mąż mnie wkurzył... teściom się rozwaliła wersalka i oczywiście on musi załatwić im nowe łóżko, tzn nie ma kupować, ale ma się zorientować gdzie co i jak za ile itp, bo oni chcą kupić na raty.
jak przychodzi co do czego to wiedzą gdzie zadzwonić, a tak to nawet się nie zapytają jak się czuję czy w czymś pomóc itp...
A przecież teść ma samochód (o ile mozna nazwac to coś samochodem - stary fiat 125E) i moglby sam pojezdzic po sklepach... a my nie mamy samochodu i poruszamy sie zwyklą komunikacją...
Fakt faktem tesc to typowy niedzielny kierowca (jechalam z nim raz i to mi stanowczo wystarczy!) ale samochod i prawko ma.
no coz a mój mezulek teraz jak glupi bedzie latal i zalatwial to dla nich...
niby nie powinnam miec do niego pretensji bo to jego rodzice, ale jak w domu jest cos do zrobienia to moze pcozekac wg niego...