a co do odporności to niby mleko matki najlepsze ale już wśród samych listopadówek 3 dzieci karmionych cycem miała zapalenia oskrzeli i płuc a np te od samego początku na mleku sztucxznym były zdrowe
Do skończenia 6 miesięcy przez dziecko przyjmuje się, że posiada ono w organizmie przeciwciała matki jeszcze z życia płodowego, więc może dlatego te maluchy karmione sztucznie do tej pory nie zachorowały, a te na mleku matki miały po prostu styczność z chorobą i tak wyszło. Przecież nikt nie twierdzi, że mleko matki daje 100% odporność na choroby.. ale wyższą niż mleko w proszku na pewno.
Sama karmię mieszanką odkąd mały skończył 1,5 miesiąca i na razie maluch nie chorował. Nie miał nawet gorączki poszczepiennej. Ale wiem, że w drugim półroczu jego życia może się wszystko zmienić. Trudno. Karmienie sztuczne nie było moim wyborem. Nie chciałam, ale tak wyszło. Przestałam już siebie za to winić. Czasem tylko sobie wspominam, jak to cudownie było, gdy się przysysał do piersi.
Przy następnym dziecku postaram się nie popełnić tego błędu. Tzn. musiałam wrócić na uczelnię i odciągałam pokarm, a mały jadł go z butelki. Piersią karmiłam tylko wcześnie rano, wieczorem i w nocy. W końcu mały odrzucił pierś na korzyść butelki, choć nadal pił moje mleko. Laktacja utrzymywała mi się potem jeszcze 2 tygodnie i koniec. Byłam głupia, myślałam, że laktator utrzyma laktację - myliłam się. Trudno, przy następnym dziecku będę mądrzejsza.