16 cze 2007, 21:39
Masz rację zbora, ja przez te dwa dni miałam Karola praktycznie tylko podawanego do piersi i choć gorączka zmęczyła to od dziecka odpoczęłam i mam jakby więcj cierpliwości do niego zwłaszcza kiedy ma takie ciężkie popołudnie jak dziś.
Dziś czuję się już zupełnie normalnie, już nawet bardzo tej piersi nie czuję.
Muszę się doprowadzić do ładu, bo jutro trzeba wyjść na jakiś spacer, bo zakisnę w końcu w tym domu.
Karol wspaniale się uśmiecha, do nas, do tatusia, do mnie i do swojej kupy :ico_oczko: jak ją zrobi to zawsze ma błogi uśmiech na twarzy, my się wtedy śmiejemy, a on jeszcze bardziej. Na głos jeszcze się nie uśmiechał, ale często wydaje takie charakterystyczne dźwięki: eeu, gau, i takie tego typu, jak ma dobry humor i obserwuje świat to właśnie tak sobie guga.
My nocki też mamy różne, wczoraj na przykład o 2.00 kupa, a dziś to sie z męża uśmiałam. Sikor śpi od brzegu i jak mały się budzi to mi go z łóżeczka przynosi, ale dziś był już taki zmęczony, że go nie usłyszał więc go budzę i mówię żeby mi małego podał, a on coś bez sensu przez sen mi mamrocze więc go szturcham, a on : "co tak, a gdzie go mam wynieść??" :-D :ico_haha_01: :-D Taki był wybity ze snu, że wogóle chyba nie wiedział co ma zrobić, ale się uśmiałam.
A dziś nagotowałam mężulowi gar kapusty, którą kupił specjalnie na moje cycki (kupil taką wielką głowę, jakbym tych cycków osiem miała :ico_oczko: ) Część mu zamroziłam, będzie z głowy jakiś obiad dla łasucha. A sobie oczywiście rosołek.
A teraz mały już śpi smacznie więc lecę się wykąpać i wydepilować tu i ówdzie, no i może to małe prasowanko jeszcze zrobię oglądając festiwal w Opolu. A Wam mówię już dobranoc :-)