doris, nosidełko jest z firmy Infant a model Active. Ja poszperasz po allegro to pewnie uda Ci się znaleść jakąś okazyjną cenę. My za nasze dalismy niecałe 60zł chyba. U producenta są po 199.
teraz relacja. Najpierw wyprawa do Karpacza.
Wsaliśmy sobie wcześniej żeby wyruszyć jeszcze przed upałami. Spakowałam wszystkie potrzebne dla Ali rzeczy i o 8.30 byliśmy już w samochodzie. Zatankowaliśmy sobie spokojnie i zjechaliśmy na autostradę. Po jakiś 2 może 3 kilometrach Mariusz gwałtownie zjeżdża na parking wysiada z auta kładzie się na ziemi i zagląda pod samochód. Wsiada i stwierdza że zanim pojedziemy w góry musimy zajrzeć do jego rodziców bo się pasek od prądnicy zerwał i trzeba nowy założyć. No więc pojechaliśmy sobie za Bolesławiec. Mariusz założył pasek, dotankował, naładował akumulator bo już padł. Teściowa stwierdziła że jak nie zjemy obiadu to nas z domu nie wypuści. Zjedliśmy wiec ziemniaczki z sosem z kurek (pycha) i ze schabowym i w drogę. wyjechaliśmy o 12.30 w sam największy upał. Ale dalismy radę. Do Karpacza dotarliśmy o 14, na obiad akurat. Pogadaliśmy trochę ze znajomymi i poszliśmy na spacerek. Alę miał w nosidełku nieść Mariusz, ale okazało się że Ala zaczyna płakać jak tylko on zakłada nosidło, ja założyłam i było ok. Aluni brakowało poduszeczki z mojego cyca :-D spała cały spacer przytulona do mnie.
a wyglądało to tak:
Kumpel zaproponował nam żebyśmy przyjechali do niego na kilka dni wiec zarezerwowaliśmy sobie miejsca na 4 dni w połowie sierpnia. Już nie mogę się doczekać.
droga powrotna minęła bez większych rewelacji. Tzn przespałam całą drogę, Ala zresztą też.
Nocka po powrocie minęła rewelacyjnie. Alunia spała od 22 do 9 z przerwą na jedzonko o 5. O 10 stwierdziłam że wypadałoby przejść się do tego klubu aktywnej mamy. Zebrałam się i pomaszerowałyśmy. Zajęcia super. Były nas 4 mamusie. Ala była najmłodsza z dzieciaczków. Ćwiczenia też super. Dzieciaczki zadowolone bo przez godzinę prawie cały czas u nas na rękach. Nawet nie wiem kiedy zleciała godzina. Po zajęciach zebrałyśmy się do kupy i skoczyłyśmy na lody.
Ddziś rano wstałam z takimi zakwasami że głowa mała, a czeka mnie jeszcze dziś spotkanie z jedną tiktakowiczką. Ciekawe jak ja dotrę na rynek?