09 lip 2008, 13:45
Biedny Kacperek. daj znać co to jest. Mam nadzieję, ze nie rotawirusy.
Kasiu tak to jest z ta stabilizacją. Zawsze jest tak, że nawet jeśli się ma umowę na stałe, to nie wiesz jak będzie. Człowiek jeszcze do tego na różnych ludzi trafia. Dacie radę i na pewno Twój mąż znajdzie pracę lepiej płatną. Mam szczerą nadzieję, że Wam się ułoży.
A mnie zlało. Poszlam do sklepu i nie doszłam. Zmokłam, ale jak przestało tak padac, to poszłam do weterynarza z dzieckiem i psem, a powrót znowu na mokro. ale wolę taką pogodę niż te upały.
ale 39 to chyba bym nie przeżyła.
Wracając do spania. Amelka śpi w krótkim rękawku i krótkich spodenkach. Okno mamy prawie zawsze otwarte niezależnie od pogody, a jak nie okno, to nawiewnik i to przynajmniej jeden. Mój mąż jest specjalista od klimatyzacji i wentylacji i się drze jak zamykam. Jak zimno, to ja okrywam kołderką i wystarcza.
To chodzenie bywa upierdliwe, ale z czasem to człowiek się przyzwyczaja do dziecka po nogami. Ja już nawet obieram ziemniaki na podłodze, a Amelcia urzęduje w nich szczęśliwa, bo czuje chyba że pomaga.
Dzisiaj czytam książkę, a Ami podchodzi do mnie, wspina się na kanapę i marudzi. Postawiłam ją na ziemi i mówie, a gdzie masz piłeczke. Przynieś, a ona do pudła z zabawkami, nur i wraca z piłką. potem, kidy zapytałam o tygryska, to z nim wraca. Byłam zszokowana, bo to skomplikowana czynność (do tej pory pokazywała ręką co chce, lub, żeby nazwać), ale widać dzieci więcej rozumieją niz chcą pokazać.