25 lut 2008, 14:38
Zdjęcia super. No u nas pogoda dzisiaj pod psem. wieje i leje, tak więc siedzimy w domu. Normalnie bym wyszła, ale w środę szczepienie. Co do chodzików, to ja jestem zdecydowanie na nie. Przede wszystkim bioderka i opinia mojej teściowej, której zdarzali się pacjenci z zaburzonym ośrodkiem równowagi właśnie po chodzikach. Po prostu dzieci, które zbyt wczesnie i na zbyt długo wsadzano do chodzików, a potem strach rodziców, bo dziecko nie trzyma równowagi i nie wiadomo co się dzieje i jak to leczyć. Jednak według mnie to i tak zalezy od rodziców i ich rozwagi.
Z chrzcinami to jest taki problem, że my nie mamy takiego mieszkania, żeby przyjąć 27 osób. Mąż się uparł na grilla na ogrodzie u teściów lub moich rodziców. Bo wyjdzie najtaniej. Ja tak czy siak jestem sceptyczna i powiedziałam, że nie będę rozmawiac o tym z jego rodzicami, niech rozmawia sam. Bo to obciążanie niepotrzebne kogoś, a jak pogody nie będzie to co? Klops.
Gdyby nie ta jego rodzina, to już dawno zrobilibysmy chrzciny.
Pruedence dla mnie to dziwna sytuacja, bo oni nie utrzymują z sobą kontaktów, takich, że się odwiedzają. Tak naprawde to się nawet nie widzą między sobą. Jego siostra mieszka we Wrocławiu, a widzimy się u teściów, bo tu na miejscu to dwa razy w ciągu pół roku. dlatego to mi pachnie sztucznością. Wątpię, żeby ktoś się obraził.
No cóz, ale to może ja jestem dziwna, bo ograniczam rodzinę do najbliższej i do tej, z którą rzeczywiście coś mnie łączy.
[ Dodano: 2008-02-25, 13:41 ]
Aha, Ja ciągle używam gondolii. Amelka nie siedzi, a nie chcę jej zmuszać i poczekam aż sama usiądzie i wówczas pójdzie do spacerówki. Zresztą ona na spacerze zawsze na początku zasypia, a potem leży i ogląda niebo i gałęzie i ptakie, bo jeśli pogoda pozwala to jej obniżam budkę.