mysle, jak bedzie przy nastepnym dziecku, bo bardziej sie boje tego karmienia niz samego porodu
jejej tez tak kiedys mowilam, bo czlowiek przy porodzie to sie nameczy 1 dzien i problem z glowy a z pierwszym karmieniem to dopiero doszlam do porzadku po 6 tygodniach, no ale wsparcie to ja mialam
Od samego poczatku pokazywanie jak przystawiac , jak karmic duzo rozmow o tym, a i przez zapalenie piersi sie przewinalem, i przez ponadrywane i krwawiace brodawki, i jak ja sie ciesze ze te poczatki mam juz za soba :ico_sorki:
Bo przy 2 dzidzi poszlo 100 razy lepiej, dziecko najadalo sie w 5 min i wystarczyl dobry krem na sutki, choc zapalenie piersi tez mnie naszlo do tego stopnia ze bralam antybiotyki, a i tak mowili tu karmic jak sie bierze antybiotyki i karmilam
Wiec jak teraz urodze 3 to juz tak calkiem na luzie do karmienia podchodze bo wiem ze dam rade :-D :-D :-D :-D
mmarta81, chyba u mnie tez byly sutki bardziej wrazliwsze jak bylam w cizy i karmilam Nathana, az musialam krmowac bo mialam poranione, ale za jakis czas przeszlo
Wiecie co kiedys ja bardziej bylam krytyczna dla matek nie karmiacych piersia, przyznaje sie bez bicia.
Teraz to juz tak emocjonalnie do tego nie pochodze, nie chcesz nie karm, ja tam teraz pattrze na siebie zeby moje dzieci byly wykarmione cycem, i jakos juz za bardzo nie przemuje sie tym jak ktos przerzuca sie na butle jego sprawa.
tylko czasem za bardzo nie lubie sluchac tlumaczen, nie karmisz cycem to nie i tyle.
A wczesniej jakos emocjonalnie podchodzilam bo w sumie jak pomyslalam ile sie nameczylam te 6 tyg pierwszych zeby dojsc do ladu z karmieniem to :ico_olaboga: , a teraz jak karmienie jest latwiejsze to i ja jakos przymykam na dzieci butelkowe :ico_oczko: