08 sty 2009, 06:47
wiola85, zastrzyk nazywa się DEPO POVERA działa równo 3 mieisące od daty podania, więc jeśli ja go sobie zrobie dziś (tzn koleżanka piguła mi go zrobi bo sama to bym raczej nie dała rady wstrzyknąć sobie w tyłek :-) )a do pelniej płodności powraca się też coś koło 3 miesięcy, dla nas to dobre rozwiązanie, bo nie chce gumek, ani tabletek, bo w gumkach to jak "cukierek przez papierek", a od 5 lat łykania tabsów to mam tak zjechany żołądek, że szkoda gadać, po za tym o nich trzeba co dzien pamiętać, a z zastrzykiem to tylko żeby go sobie zrobić w odpowiednim czasie od pierwszego podania, więc zapisuje date w kalendarzu i telefonie na kilka dni wcześniej, do ginki po recepte, do koleżanki na kłucie i święty spokój na kolejne 3 miesiące.. Oczywiście są skutki uboczne, ale to mniej więcej jak przy tabsach, więc na jedno wychodzi, a cena.. ja za jeden zastrzyk zapłaciłam 48 zł, czyli też tyle ile za tabletki za ten czas . Ogólnie to ginka powiedziała, że do puki się nie spróbuje to się nie wie jak na daną osobe zadziała (chodzi mi o skutki uboczne, bo antykoncepcja jest na pewno). Więc dzisiaj jade zmolestować koleżanke, no i będziemy mogli szaleć z P z czystym sumieniem i bez strachu.. MUsze się pochwalić, że jeśli o te sprawy chodzi, to jest lepiej niż przed porodem, w ogóle czuje się jakas węższa tam :-) a i P się bardziej stara, chociaż sam pierwszy raz po nie należał do rewelacyjnych, chyba był jeszcze gorszy niż "pierwszy pierwszy raz"
poccoyo, trymam kciuki za Davidka, na pewno dzielnie to zniesie.
Motylek22, mam nadzieje, że dzisiaj już będziesz miała wode, ja chyba wolałabym nie mieć prądu niż nie mieć wody.. całe szczęście mamy studnie, więc w razie wielkiego dzwonu to by się jją uruchomiło :-)) a i świeczki by się znalazły :-)
No nic lece troche pospać, bo mały juą padł w łóżeczku, coś sie ostatnio skubaniec nie chce odbijać i jak leży na razmieniu to drze się jak opętany w ogóle to chyba świat mu się spodobał, bo bardziej mu się podoba jak jest noszony główką do przodu :-)