biniu przełamał się mąż?? Jak Czaruś- mam nadzieję że już zdrowieje :-)
Mąż się przełamał :-D
Cezary dzisiaj już dużo lepiej, mniej kaszle, mniej dycha, kataru prawie nie ma... ufff. Jeszcze wczoraj wpadłam w małą histerię, bo nie mogłam sobie z nim poradzić wieczorem, wzięłam go do kąpania a on kombinuje i strasznie się rozpłakał, ubieram go i widzę, że ma strasznie napuchnięte prawe jąderko i całą pachwinę. Ciągle płakał i nie wiedziałam co jest, sama się rozryczałam i zadzwoniłam do K. bo był w pracy. Po chwili mu przeszło ale myślałam, że ta opuchlizna go boli, położyłam go spać. K. szybko wrócił do domu i mu mówię co jest ale Cezary już sobie smacznie spał więc go nie budziliśmy. Rano obudziło się inne dziecko, dużo zdrowszy i weselszy i już bez tego opuchnięcia. Ja nie wiem co to było.
mam alergie na takie porównywanie :ico_zly:
Takie uroki mieszkania z rodzicami..., ja wczoraj też miałam wymianę zdań z ojcem, bo mówię, że ciągle ktoś do nas przychodzi i do Cezarego podchodzi i go całuje, że chore inne wnuki nas odwiedzają i nie zdają sobie sprawy, że on jest osłabiony i że nie powinien się z nimi spotykać i że teraz poprostu będę go zabierała od gości. To usłyszałam, że chce się ze wszystkimi pokłócić i że to moja wina, że młody jest chory. Paranoja, na dodatek siostra przyjechała i podniosła mi ciśnienie, bo stał stary antybiotyk na półce i flegamina a nowy lek co podaję jest w lodówce, a ona do mnie, że dlaczego nie trzymam tego antybiotyku w lodówce. No to jej mówię jak jest i że umiem podawać i przechowywać leki, to się obraziła. Ah...,szkoda gadać :-D
Na poprawę humoru właśnie piekę muffinki i będę się nimi objadać, a od tygodnia ćwiczę i jestem na diecie :ico_oczko: