28 mar 2009, 21:40
U nas w końcu ładna pogoda. Amelka dzisiaj się wywściekała na torze przeszkód, a potem poszliśmy do konika. Tak więc już śpi. W nocy za to dała popis. Obudziła się o 2 i do 4 wojowała. Płacze i płacze i nie wiadomo, o co chodzi. U mnie na rękach, u mojego M. W końcu dałam środek na uspokojenie i zasnęła. Pierwszy raz jej się takie coś zdarzyło. Myślałam, ze pośpi z rana, a ona o 5.30 - pobudka. Daliśmy butle, zapaliliśmy światło i poszliśmy spać, a ona po nas połaziła, potem u psa w budzie posiedziała, pobawiła się tak do 8. Obudziła nas, jak zaczęła kręcić swojego bąka.
Janiołku, ale Lenka się zrobiła długa. Tak poszła w górę. Śliczna dziewczynka. A Twój M to rzeczywiście nieładnie się zachował, ale mężczyźni czasem tak mają.
Ja z pracującą mamą nie miałam do czynienia, bo moja mama siedziała z nami bardzo długo w domu. Tak zdecydowali z tatą. Oczywiście coś za coś, bo o awansach i karierze musiała zapomnieć. Teściowa urodziła mojego M w sierpniu, a już od października wracała na uczelnię, staże itd. Zresztą ona bardzo dużo pracowała, a do tego byli sami bez dziadków (szpital, przychodnia, prywatna praktyka). Mój M w sumie pamięta tylko obiady domowe w weekendy i to niezbyt często, ale narzekać na to, ze nie miała dla nich czasu nie może, bo byłby niesprawiedliwy. Tylko zaznacza, że on nie chce jak ojciec i chce mieć żonę także w domu, a nie tylko w pracy. Ale jak będzie tego nie wiemy, a przyszłość pokarze.
Co do bycia zimną osobą, to każdy jest inny i inne ma pokłady uczucia w sobie. Ja wedle mojej rodziny też jestem raczej zimną osoba i w sumie bywam oschła, bo do wylewnych nigdy nie należałam. Ale co innego bycie "zimnym", a co innego czas dla dzieci.