31 maja 2007, 17:30
Wiesz, my też mamy znajomego zakonnika, jest franciszkaninem. To przyjaciel mojego Krzysia (jeszcze sprzed czasów zanim my się poznaliśmy) i mam nadzieję, że mogę powiedzieć, że mój także... udzielał nam ślubu ... przyjechał specjalnie spod Katowic... W dużej mierze dzięki Niemu ta uroczystość była taka wyjątkowa... Teraz jest na Ukrainie, ale w sierpniu ma urlop i prawdopodobnie przyjedzie do nas żeby ochrzcić naszą córeczkę :). To naprawdę wspaniały człowiek, normalnie chodzącą życzliwość, dobro i wyrozumiałość. Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że będę takie rzeczy pisać o osobie ze stanu kapłańskiego, bo ogólnie jestem dość cięta na księży (przepraszam jeśli kogoś uraziłam tym stwierdzeniem).
I też można do Niego śmiało uderzyć do spowiedzi, która zazwyczaj (przynajmniej dla mnie i dla Krzysia) jest rozmową, bez całej otoczki konfesjonału.