13 cze 2007, 21:14
ewasiek ja też jestem przekonana że skóra cię swędzi bo się rozciąga, mnie zwykle nie swędzi ale czasami się podrapie bo jednak coś tam "zasmyla":) Trzeba się wtedy smarować, ja sobie kupiłam też rękawicę do masażu, taką szorstką i przed każdym smarowaniem robię sobie masaż okrężnymi ruchami, wiem że wtedy skóra jest bardziej ukrwiona i lepiej znosi takie rozciąganko. Zresztą po porodzie jak brzuszek będzie wracał do swojego wcześniejszego stanu też należy sobie go masować taką rękawicą więc to wydatek nie na darmo.
Dominika ładna historia miłosna:). Ja kiedyś też miałam znajomość na odległość, dzieliło nas 300km, to nie taka duża odległość jak u was ale też tak szybko nie mogliśmy sie spotkać min 3godz pociągiem. I wiem, że taka odległość nakręca, te smsy, te rozmowy miały swój klimat. Ale wytrzymaliśmy 9 mięsięcy.
A z moim mężem poznaliśmy się, no można powiedzieć, że przez internet. A to było tak: Miałam wirusa w komputerze i zaprosiłam kuzyna do akademika (bo wtedy tam mieszkałam) żeby mi to usunął, gdy już wyczyścił mój komputer poprosiłam go aby mi zainstalował gierkę od koleżanki z dyskietki, ale nie zauważył że na dyskietce też był wirus. Ale nic, wgrał ta grę i pojechał, a ja po kilku dniach zoriętowałam się że znów mam wirusa, a wtedy byłam zupełnie ciemna w tym zakresie. Nie chciałam męczyć ponownie kuzyna więc postanowiłam że wejdę na czat i pogadam z kimś kto się na tym zna. I tak trafiłam na mojego P. powiedział że też jest z tego samego miasta i za 20 min może przyjechać i może mi to naprawić. Zastanawiałam się, zanim się zgodziłam, bo słyszałam o różnych zboczeńcach. Ale ja mieszkałam akademiku, wię musiał zostawić dokumenty na portierni, koleżankom powiedziałam że mają zachodzić, tak niby przypadkiem i sprawdzać czy wszystko ok. I rzeczywiście po 20 minutach stał pod akademikiem, zeszłam po niego, zrobiłam kawkę, pogadaliśmy, usunął wirusa, a na koniec wymieniliśmy się numerami telefonu. Stwierdziłam że to fajny chłopak ale pierwsza bym sie nie odezwała. Na drugi dzień zadzwonił i spytał czy robię coś konkretnego, a ja właśnie sobie leżałam bo nie miałam nic do roboty, więc zaprosił mnie do restauracji, i tak to się wszystko zaczęło..... A teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, wiem że mąż mnie kocha bo często mi to mówi i jest wspaniały, ja też go bardzo kocham i cieszę się że będziemy mieli owoc naszej miłości. A jak to było z wami dziewczyny, jakieś ciekawe historie???
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2008, 17:11 przez
gosiaperelka, łącznie zmieniany 1 raz.