anitus72, a ja dziś grzecznie do pracy na 9 podreptałam. A wcześniej wisiałam pól godziny na telefonie i słuchałam od promotorki jaka to mam beznadziejna pracę-wytykała mi każdą literówkę strona po stronie!!! Myślałam,że na autobus nie zdążę. No, ale na koniec zapytała,że chyba sie nie obraziłam, bo to miała być konstruktywna krytyka, ble, ble...
Ale w pracy byłam na 4 godziny. Przygotowałam już obiadek i do czasu powrotu mężusia pouczę się na jutro.
Strasznie mi gorąco dziś!



