23 cze 2007, 20:11
Cześć kobietki!
Ja dziś...wymiękam... :ico_placzek: Wczoraj obudziłam Hanię przed północą, czyli prawie po 4godzinach snu...przebrałam, nakarmiłam...odbiła...i potem jędza ponad godzinę nie spała...tzn.niby spała, ale tak się wierciła i popłakiwała...Diabeł mnie podkusił żeby ją budzić, bo siedziałam jak wariatka, oczy już na zapałkach, zmęczona jak nie wiem co... :ico_placzek: sobie nad nią...i nad sobą...Po 1przyszedł pan mąż po misji skręcania mebli...nieskończonej oczywista...No i mogłam spać...Ale Jaśnie Pani Hanna obudziła się o 5, więc 4godziny snu miałam... :ico_olaboga: No i potem do 6narabianie z królewną...Więc się wkurzyłam, z podkrążonymi oczyma ubrałam dres i zeszłam na dół, gdzie już zaczynała się krzątać mama przed chrzcinami....Ale wygoniła mnie spać...Pospałam jeszcze prawie do 9...ufff............A potem karmienie, odbijanie itd..
W nocy przyjechał mój brat z familią...no i do południa moja bratowa wariatka wymyśliła sobie zakupy...Kuźwa, mieszkają w Wa-wie, a ona przyjeżdża na wiochę i zakupy chce robić.Poza tym zostawiła małą Basię z moją mamą, która roboty ma dziś po same uszy! :ico_nienie: No i nawet nie powiedziała co młodej dać jeść... :ico_zly: I wrócili po 4godzinach...A jeszcze szlag nas trafiał, bo mój J się zabrał z nimi na te zakupy i pół dnia ich nie było...Mama wściekła!ojciec też, na zmianę sobie Basię podrzucali i w międzyczasie były przygotowania...ja za bardzo nawet nie miałam jak pomóc, bo Hania jakaś nieswoja...No i ciągle coś...A jak Hania już spała, to też musiałam się zabrać za porządki i ogólnie wielkie zamieszanie i nerwówka!
Potem jeszcze szlag nas trafił, bo na 16poszliśmy do kościoła do spowiedzi, która niby miała być przed mszą...Ale księżulo nas olał... :ico_zly: :ico_zly: :ico_zly: :ico_zly: No chyba dlatego, żebyśmy nie myśleli, że on jest w tym kościele dla ludzi a nie odwrotnie...No ba...i znowu szukanie, gdzie można to załatwić...Udało się!
A ja jeszcze trochę zła...Bo mój J i mój brat jutro w garniturach startują, matka chrzestna też pewnie w jakimś kostiumie...a ja? Turkusowe spodnie z lnu (z jednej strony cieszą mnie, bo wreszcie się w nie dopięłam!!! :ico_brawa_01: ) i tunika w paski...no i sobie zakodowałam, że nie będę do nich pasować, że będę jak uboga krewna ze wsi i tak dalej... :ico_placzek: No i już mnie to wkurza na maxa!
Przymierzyłam dziś moją żmijkę do becika...hehehe...ledwo jej widać łepek...śmiesznie...No i jeszcze...bratowa kupiła kwiatki...wrrrrrrr.....nie wiem po co...bez sensu...nie dość, że ten becik...to jeszcze kwiatki...niech se je trzyma głupia...
Dobra, widzę, że tu dziś pustki...idę domyć podłogę do końca i ułożyć już sztućce na stole...
Potem po 21 kąpiel, karmienie i mam nadzieję sen!!!
I stres wielki, czy jutro będzie spokój w kościele/?? :ico_olaboga: chyba nakarmię ją o 8...żeby spokojnie odbiła...na 10msza...do 11powinna wytrzymać...boję się że bedzie ryk...no ale łatwiej zatkać ją, jak bedzie głodna, niż za szybko po karmieniu, bo wtedy będzie problem z odbijaniem...I widzicie co za tresy...
Doris kochana, powodzenia! niech Kingusia słodko śpi w kościółku!
Ja też nie wiem, czy dam jutro radę wejść...może przeczytać tak, ale napisać to się chyba nie da.... buziakI!