12 lip 2007, 15:03
To jest bardzo ciężki temat... Ja nie wiem jak bym postąpiła mając wybór, gdybym na przykład zaszłą w ciąże w wyniku gwałtu-czy dałabym radę nosić w sobie, kochać i wychowywać to dziecko...
...Jeszcze w liceum miałam koleżankę, która w wieku 16-17 lat była już po 3 skrobankach, opowiadał o tym jakby to było mycie zębów... w drugiej klasie powiedziała, że ma nadzieje, że "X" załatwił kasę i będzie dzisiaj czekał pod szkołą, bo ona jest umówiona z lekarzem na wycinkę... Jest to dowód na to, że nie każdą kobietę to rusza, nie każda cierpi i żałuje, bo chyba po pierwszej czy drugiej skrobance, można w końcu pamiętać o tym żeby gumę nosić w kieszeni, albo zwyczajnie jeść pigułki skoro się lubi seks, anie chce mieć dzieci...
...Moja przyjaciółka, nie chce mieć dzieci, bo lubi niezależność i w ogóle jest jak kot-chodzi własnymi drogami, to świetna babka, ale nie ma chłopaków, nie sypia z nimi, nie ma rozterek związanych z "miłością"...po prostu lubi być wolna, ale ostatnio rozmawiałam z nią na temat aborcji, ona jest za tym żeby każda kobieta mogła decydować sama, ale twierdzi, że gdyby jej się przydarzyło to jest pewna, że nie potrafiłaby się ot tak pozbyć i żyć później spokojnie, więc podjęłaby wyzwanie... To jest dowód na to, że nie wystarczy nie chceć mieć dziecka, nie lubić dzieci...żeby usunąć ciążę, trzeba nie mieć czegoś jeszcze w sobie-czego brak jest bardzo smutny i przykry... czego brak pozwala, bez wyrzutów sumienia i żalu odwrócić się za siebie i żyć jakby nic się nie stało...