13 lip 2007, 14:29
Witajcie! Ja tak na chwilkę. Nikt mi już nie powie, że to nie typowa kolka, przecież nie ma innej opcji. Do 13.00 moje dziecko jest o.k, a potem coraz bardziej niespokojne, pierś ciągnie 5 minut potem jest płaacz, tulenie na fotelu, czasem przyśnie, a od 17.00 apogeum i tak co dzień, tylko ja już po tych prawie dwóch miesiącach wysiadłam i się podłamałam. Ale cóż muszę być twarda i cierpliwa jeszcze bardziej niż jestem. (Czy się jeszcze bardziej da?????) Zazdroszcze Wam wszystkim, ale cóż odbiję sobie to wszystko za jakiś czas, będą w końcu długie spacery, spokojne zasypianie, rany wiecie wszyscy mówią żeby nie zasypiało dziecko przy piersi, a ja takbym bardzo chciała żeby tak było, żeby spokojnie zjadł i zasnął, ryczę nawet jak to piszę, poprostu wysiadłam już psychicznie, ja taka twarda, spokojna kobita nie dałam rady głupiej kolce, beczę teraz dzień w dzień.
Sorki, pewnie tak bez ładu i składu napisałam, bo ciężko przez łzy, ale musiałam się wyżalić, co prawda codzień beczę w ramionach męża, ale jego tak mało mam.
Trzymajcie się i miłego popołudnia, idę coś zrobić mały przysnął na chwilę.
A samodzielnego zasypiania nauczę go napewno, ale jak to się skończy. Przeklęte gazy, kolki czy niech kto chce to jak nazywa.
[ Dodano: 2007-07-13, 15:00 ]
A tak a propos jeszcze tej książki 'Język niemowląt" fajna jest i tak sobie pomyślałam ją czytając, że może to nie kolka. Ale z drugiej strony ja chaotyczna, ja panna co ma wszystko zaplanowane, wszystko robi z zegarkiem na ręku, ciężko tylko teraz, bo mały jak ma te gazy i puszcza te bąki to śpi pół godziny i tyle, a czlowiek sobie naplanuje. No i najdłużej śpi jednak na brzuszku, a u mnie wyjątkowo i myślę, że bliskość się tu liczy i ciepło które mu oddaję, ogrzewam bolący brzuszek własnym ciałem. Przykro mi jest bo mam teraz tak mało czasu dla mojego Kacpra, a on tak się martwi, że nasz Karolek jest chory, rano przychodzi i gada z nim, bo potem już się nie da, jest taki marudny i krzykliwy.
Rany, ale się rozpisałam, chyba jak nigdy, ale już taka jestem, wszystko raczej dusze w sobie, nie lubię się żalić, że mi źle, ale widać czasami trzeba, bo inaczej by człowiek chyba zwariował.