wlasnie biedroneczka, :ico_haha_01:nie jest najgorzej i trzeba się cieszyć z tego, co jest



no widzisz Małgorzatko a mój romantyczny nie był akurat w tym wzgledzie.......... :-DPS. A najbardziej romantycznie to chyba w naszym 6 letnim związku było kiedy mąż mi się oświadczył w drewnianym, zabytkowym o przecudnej urodzie kościołku na Kubalonce k. Istebnej. Nie zapomnie tego dnia, nigdy. Dostałam wtedy 100 cudownie pachnących róż, czerwonych róż, teraz już kwiatów nie dostaje, cóż :-D
u nas tez rączki obowiazkowo ...teraz troche jest trudniej bo z wózeczkioem...jeszcze :ico_haha_01:Za rękę to chodziliśmy od początku "bycia ze sobą"i zostało tak dodziś i nie mieliśmy w tym względzie kłopotów.
WOW - sto róż :ico_brawa_01: Może to miało być hurtem za kilka lat, więc teraz musisz odczekać troszkę :ico_oczko: No i mówisz, że nie był romantyczny przed ślubem???Dostałam wtedy 100 cudownie pachnących róż, czerwonych róż, teraz już kwiatów nie dostaje, cóż
cudne podsumowanie i zamiana slowa romantycznosc :ico_haha_01:A mi się pojęcie romantyczności chyba zmieniło, bo obecnie jak mój mąż spontanicznie pozmywa, posprząta, albo patrzę jak bawi się z synem to mi tak ciepło na sercu sie robi :ico_oczko:
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość