13 lip 2007, 14:20
Obdzwoniłam u nas szpitale i naprawdę najlepszym wyjściem wydaje mi się poród na Kamieńskiego. Raz, że najbliżej z Maślić, a dwa po remoncie i wydawali sie mili i kompetentni i nie strajkują. Na Brochowie miałam wrażenie, ze im ze wszystkim wszystko jedno. Najmilsi byli na Chałubińskiego, ale tam stoją w wakacje przez dwa tygodnie i akurat wtedy, kiedy mam termin. Troszkę mnie przerazili stwierdzeniem, że nie mają anastezjologa i że z innego oddziału pan doktor niechętnie przychodzi. A jeśli będą jakieś powikłania i konieczna będzie cesarka, a jedyny anastezjolog będzie przy operacji, to co? Na Dyrekcyjną nie można się dodzwonić, bo mają ponoć telefony odłączone. Nie wiem dziewczyny.
Na Kamieńskiego każą wziąć dla dziecka ubranka i kosmetyki. Na Brochowi jak pani chce. Ale poród rodzinny po zgodzie ordynatora (przyjmuje raz w tygodniu i to przez godzinę) a i jeszcze rodzi się w sali ogólnej z parawanami, chyba że płacisz 150 zł. Na Chałubińskiego jest dowolna obowiązkowa opłata 150 zł i mąż ma mieć swoje ciuchy.
Na początku myślałam o Wałbrzychu, ale teraz nie wiem. I jeszcze tan strajk, który się zaostrza.