27 lip 2007, 15:03
A ja jestem już po wizycie u swojego gina i nie ma jak lekarz, który jest swój. Wizyta trwała gozdinę i omówiliśmy wszystko, chyba wszystko, co się dało - poród, szpital, wezwanie pogotowia. W poniedziałek mam jechać do niego na ktg i mam kupić sobie wkładkę sprawdzajacą upławy (w zeszłym tygodniu strasznie ze mnie ciekło), żeby mieć pewnośc, że to nie są wody płodowe, a jak wyjdzie, ze wody, to od razu do szpitala. A tam jak będą twierdzić, że to nic, bo upławy, to - cytat - wkładkę pod nos lekarzowi.
Nie wiem jeszcze jak z ruchami dziecka, bo moja mała zawsze do 9.30 zrobi już 10 fikołków i on stwierdził, że to bardzo regularnie i trzeba to sprawdzić. Wdłg. mnie jest ok, bo rusza się w ciągu całego dnia, ale jak chce sprawdzać, niech sprawdza, to chyba lepiej.
Najbardziej sie cieszę z rozmowy, bo to zawsze dużo daje. A teraz już co tydzień mam się meldować u niego i to bez gadania. Badania zrobione wszystkie i wszystko już jest.
Pytałam też o termin porodu, czy jakoś to przewidzi, a on, że nie. To się zaczęłam śmiać, ze chyba w ciągu trzech godzin nie zacznę rodzić, a on na to, że nie może mnie co do tego zapewnić, bo to jest indywidualne. Tak wiec czekam na rozpakowanie.
Ja poza puchnięciem nie drętwieję, nie boli mnie w krzyżu, tylko chce mie sie spać jak nigdy w żcyciu.
Za Anitkę trzymam kciuki. Najważniejsze, ze jest bezpieczna i pod opieką.