hejka
Maya spi...ale tak nie chciala ze masakra...ciezko bylo ale sie udalo :ico_brawa_01:
Wieczorem to niestety cos mi nie dzialalo...i nic nie dopisalam.
Dzis dzien bez A. bo kolezanke na pobliskie lotnisko musi zawiezc...a w sobote odbiera kuzynke z Londynu...wiec tez go nie bedzie...szkoda...ale mam nadzieje ze w najblizszym czasie nikt juz nigdzie nie pojedzie-bo odmowic nie moze...





