09 sie 2007, 03:35
Kasia, dopiero teraz zauwazyłam Twój opis porodu. Jeszcze raz ogromnie gratuluje!!! :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: :ico_brawa_01:
A mój poród... To była planowana cesarka, ale opisze wszystko, żeby dziewczyny nie bały się tak bardzo tej operacji.
30.07 przyjeli mnie na oddział, podłączyli do kroplówki i KTG i tak sobie czekałam przez godzinke. Potem odwiedził mnie mój ginekolog i anestezjolog, zeby wyjasnic jak to wszystko bedzie przebiegało. Opieka była super :ico_brawa_01: O 10.05 trafiłam na sale operacyjna. Zmierzyli mi cisnienie, miałam ponad 165/120 ale zaraz sie uspokoiłam i było oki. :ico_haha_02: Znieczulenia w kregosłup nawet nie poczułam. Tylko chwilke potem nogi zrobiły mi sie dziwnie ciezkie i juz po 3 minutach nie potrafiłam sie ułozyc na stole operacyjnym, musieli mi pomagac. :ico_noniewiem:
Przy moim porodzie asystowała mi moja przyjaciółka. Bez niej pewnie przegapiłabym moment "wyjmowania" mojego synka. :ico_wstydzioch: Znieczulenie strasznie na mnie zadziałało, zasnełam na stole... :ico_olaboga: Na szczescie Beata mnie obudziła w pore i o 10.33 zobaczyłam swoje Szczescie. :ico_brawa_01: Potem, kiedy juz mnie zszywali itd spałam sobie smacznie. :ico_sorki:
Kilka minut po zakonczonej operacji było juz gorzej. Znieczulenie jakos na mnie źle działało. Miałam straszne mdłosci, ból głowy :ico_puknij: Ale z godziny na godzine było co raz lepiej. :ico_haha_02:
Tego dnia cały czas przelezałam w łóżku. Nie pozwolili mi wstac i miałam kroplówke, bo mdłosci i wymioty były nie do zatrzymania. :ico_olaboga: Nastepnego dnia wyjeli mi cewnik i juz mogłam chodzic. W sumie na poczatku troche bolały szwy, ale juz 3 dnia po operacji prawie biegałam po korytarzu szpitalnym :-D
Ja sama strasznie sie bałam cesarki, wiec pomyślałam że mój opis troche Wam pomoze przezwyciężyc strach. :ico_haha_02: Dodam tylko, że to nieszczesne znieczulenie tylko na mnie tak zadziałało. :ico_olaboga: Obok mnie lezała dziewczyna, która juz 4 godziny po operacji mogła chodzic i było ok. Nie wiem dlaczego na mnie tak to zadziałało. :ico_noniewiem:
Mój Szymonek miał wode w płucach wiec go zabrali na intensywna terapie i wypuscili go dopiero tydzien po urodzeniu. :ico_placzek: Miał podłączony tlen, antybiotyki, w miedzyczasie jeszcze złapał żółtaczke. :ico_placzek: Na szczescie teraz juz jest z nami w domku i jest prawdziwym Aniołkiem :ico_brawa_01: Bardzo duzo śpi i jest przeukochany. :-D :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: :ico_brawa_01:
Macierzyństwo to najwspanialsza rzecz na swiecie!!! :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: Bardzo fajnie sie czułam jako :ico_ciezarowka: ale jako matka czuje sie jeszcze lepiej :-D Mój Rys bez problemu odnalazł sie w roli ojca, wszystko układa sie cacy :ico_brawa_01:
Oj, opis troche długi wiec mam nadzieje, ze Was nie zanudziłam :ico_sorki: :ico_sorki: :ico_sorki:
Buziole!!!