16 mar 2007, 12:42
Oj...trudny temat poruszyłayście...ale bardzo ważny.
łatwo wiele rzeczy powiedzieć, ale rzeczywistoś często jednak jest inna niż sobei planujemy. My z mężem często rozmawiamy o tym jak będziemy wychowywać nasze dzieci. Podstawową sprawą jest to, aby dawać dziecku przykład. I na tym chcemy oprzeć nasze rodzicielstwo. Już dziś staramy sie tak postępować wobec siebie, żeby się przyzwyczaić. Przede wszystkim nie krzyczymy na siebie, nie obrażamy się to podstawa. Staramy się o wszystkim spokojnie rozmawiać. Jak dziecko to zobaczy to tez tak będzie mam nadzieję. A nawet jeśli dojdzie do jakiegos nieporozumienia, to obiecaliśmy sobie, że będziemy umieli przyznac się do winy i przeprosić na oczach dziecka. Tak, żeby widziało w nas przykład do naśladowania.
[ Dodano: 2007-03-16 ]
O wielu rzeczach rozmawiamy. Obiecaliśmy sibie nie podważać decyzji drugiego, aby maluch sznował na w równym stopniu, ważne decyzje podejmować wspólnie, nie straszyć dziecka tatą czy mamą...itd...
Mieliśmy inne zdanie co do klapsów. Jarek twierdzi, że czasem trzeba, że on dostawał i to go czegos nauczyło. Ja twierdzę, że nie wolno. Bo skoro ja uderze dziecko to dlaczego ono nie miałoby uderzyć mnie?? Przecież jesteśmy takimi samymi ludźmi, tylko innego wzrostu... No i ostatnio przyznał mi rację, nie będzie klapsów. Mam nadzieję, że dam radę.... bo to nie ławe w złości.