16 mar 2007, 15:51
kasia nie martw się, napewno wszystko będzie ok.
Ja musiałam dziś do firmy iść, bo musiałam zrobić ocenę pracowniczą. Szef tak się bał, żeby mnie nie zdenerwować, że prawie mówił szeptem i zawzięcie mnie zapewniał, że jestem doskonałym pracownikiem i bardzo im mnie brakuje. Najśmieszniej było, jak mi w pewnym momencie zaczęło głośno burczeć w brzuchu (poprostu zrobiłam się głodna). Zerwał się jak razony piorunem i chciał lecieć do kuchni przynieść mi ciastka. Miałam niezły ubaw. Jak to sam mój szef powiedział to nasze pierwsze dziecko w dziale (w jego karjerze) i przeżywa to prawie jak ja i Sebek. Fajnie mieć fajnego szefa, to mnie troche pociesza jak mam chandrę na temat powrotu do pracy po macieżyńskim.