hej dziewczynki
mały śpi więc mam chwilke żeby pisać :ico_haha_01:
jak wiecie w sobote (01.09) poszłam na weselicho, nie tańczyłam, wysiedziałam sie przy stole :-D no i w niedziele czekały mnie poprawinki...na które już nie dotarłam. Wogóle to ja chyba miałam poród na życzenie :ico_oczko: bo stwierdziłam że jak jest już wrzesień to możemy z mężusiem troszke pogonić maluszka i zastosować jeden ze sposobów wywoływania..oczywiście ten najprzyjemniejszy :ico_wstydzioch: ja już wychodziłam na te poprawiny...zamykałam już drzwi ale mówie sobie...a pójde jeszcze do wc :-D no i już tam zostałam...zaczęły mi ochodzić wody zabarwione na różowo, nie było tego dużo więc stwierdziłam że założe wkładke i pojedziemy na te poprawiny..tylko że jak zrobiłam pare kroków to wkładka byla cała mokra więc spowrotem na wc :ico_wstydzioch: nie wiedziałam co mam robić bo żadnych bóli nie czułam tylko to sączenie, zadzwoniłam do lekarza mówie mu jak sie ma sprawa, a on powiedział że na spokojnie mam sie zebrać i przyjechać do szpitala bo jeśli to rzeczywiście wody odchodzą bede musiała zostać, no więc przebrałam sie z tej poprawinowej kreacji i pojechaliśmy do szpitala....ufff w samochodzie zaczęłam odczuwać już leciutkie skurcze jak na okres, jak dojechaliśmy do szpitala zrobili mi ktg, zbadała mnie położna i podczas tego badania wód odeszlo nawet sporo wiec powiedziala ze zostaje, zrobiła lewatywke :ico_wstydzioch: później podała mi jakiś czopek wygładzający szyjke no i zaczeła sie jazda :ico_olaboga: te pierwsze skurcze jeszcze ok do zniesienia, ale jak zaczela mi podawac cos dozylnie..chyba na przyspieszenie akcji to już myslałam że zwariuje, zrobiło mi sie strasznie zimno, zaczely mnie przechodzić dreszcze, normalnie szok, męzus byl caly czas ze mna wspieral mnie trzymal za reke przy tych bolach,pomagał sie poruszac, jak juz bylo pelne rozwarcie, zaczely sie skurcze parte, okazalo sie ze maly źle układa głowke do porodu...wezwali lekarza...a on zbadał i od razu powiedział..cesarka... że nie ma szans żeby poród postępował naturalnie bo maluch nie wyjdzie w takim ułożeniu...w tych bólach czekałam tylko żeby znieczulenie zaczęło działać, trzepało mnie z zimna...później już wszystko potoczyło sie szybko, podczas cesarki byłam świadoma i widziałam mojego maluszka od razu po porodzie :ico_brawa_01: byłam tak wzruszona, że mało brakowało a ryczałabym jak mnie zszywali...JEJKU JAKIE TO PIęKNE UCZUCIE ZOBACZYć NA śWIECIE SWOJE DZIECKO KTóRE NOSI SIę PRZEZ TYLE MIESIęCY.
trzymam teraz za was wszystkie nierozdwojone kciuki :-)
a tutaj możecie zobaczyć więcej fotek mojego szczęścia:
http://picasaweb.google.pl/ewatoporska/Szymonek