15 wrz 2007, 18:20
Dzięki kochaniutkie za pochwały taliba. Żeby moje dziecko chociaż troszkę było tak grzeczne jak ładne :-D . Ale co tam i tak kocham ją nad wszystko :-D .
Troszkę już dziś ochłonęłam więc napisze co i jak. Otóż umówiona byłam wczoraj z szefem na godz. 20-stą. Pewnie się dziwicie, dlaczego tak późno, otóż mój szef ma firmę na przeciwko swojego domu więc jest w firmie o każdej porze dnia i nocy. Wpada sobie nawet na nocki zobaczyć jak pracownicy rządzą. W związku z tym że nie miał wcześniej czasu toteż umówiłam się na 20-stą. Oczywiście jak to szef spóźnia się, przecież to on jest pan i władca a ja szary robol. Siedziałam z dziewczynami w biurze no i spokojnie czekałam. W końcu po poszukiwaniu go w firmie ( a firma jest ogromna), po telefonach gdzie jest i czy pamięta o mnie, jakoś się z nim spotkałam. I znowu dodam, że to on jest panem i władcą, więc nie miał zamiaru mi sie wytłumaczyć ze spóźnienia i tak też zrobił. Ja z temperaturą, bolącym gardłem, kaszlem i z katarem, z głodnym i nie wykąpanym dzieckiem w domu byłam cierpliwa do momentu. Otóż zostałam oznajmiona że wracam do pracy na swoje stanowisko, czyli: pracę na 3 zmiany. O nie pomyślałam sobie tak to nie będzie. Powiedziałam, że nie mam zamiaru pracować na 3 zmiany, bo prawo mówi, że takie kobiety jak my mogą pracować tylko na 1 zmianę i to w dodatku o godzinę krócej. Byłam gotowa, że mnie zwolni. Powiedziałam, że moje dziecko jest ważniejsze niż zasrana praca na 3 zmiany. Normalnie mówię Wam dziewczyny :ico_zly: . Potraktował mnie jak śmiecia. W końcu zgodziłam się na 2 zmiany i mam dostarczyć zaświadczenie od pediatry że karmię piersią. W poniedziałek idę więc na 6-stą rano i nie mam zamiaru pracować dłużej niż do 13-stej. Niech mnie pocałuje w du..... I jeszcze jeden numer. U nas w firmie jest taka zasrana polityka jeśli chodzi o wynagrodzenie. A mianowicie wygląda to w taki sposób, że pracownicy fizyczni mają wypłacaną pensję za przepracowane godziny. I te ich pensje są przelewane na konta. Natomiast biuro dostaje wypłatę do ręki od samego szefa. Każdy ma co innego na umowie, a co innego dostaje. Dodam że wypłata zależy od lizania szefowi nonono i podpier......pracowników. I tak dla porównania, jak przed porodem dostawałam 1400 zł, na umowie miałam 900 zł brutto. A moje "koleżanki" z biura dostają pensję 3000 zł, pracują oczywiście na tych samych stanowiskach i mają ten sam zakres obowiązków. No więc w momencie kiedy poszłam na zwolnienie lekarskie szef zaproponował mi że będzie mi płacił 1000 zł. Nie miałam wyjścia bo przecież gdybym się nie zgodziła to policzył by mi 80 % z 900 zł, które mam faktycznie na umowie. Od 4 sierpnia jestem już na urlopie wypoczynkowy, no i wczoraj dostałam wypłaty nie 1400 zł, bo po co, tylko 1000 zł. To mnie już totalnie wkurwiło :ico_zly: . No i teraz zastanawiam się czy dalej będzie mi płacił te 1000 zł, bo skoro nie zgodziłam się pracować na nockę i zażądałam jeszcze godziny na karmienie to już nie wiem. A ta godzina na karmienie i nocki podejrzewam że skończy mi się po miesiącu, znając mojego szefa. Wiec wczoraj ze Sławkiem postanowiliśmy, że jeśli nie znajdę innej pracy do końca tego roku, to chyba się zwolnię sama (o ile mnie nie zwolnią), i wyjeżdżamy gdzieś za granicę, nie wiem może Norwegia, albo Dania.
Uff to tyle. Wypłakałam się Wam kochane dziewczyny i już mi troszkę lepiej na duszy. Przepraszam, że tak chaotycznie ale jak to pisałam to brała mnie złość. Tak się traktuje ludzi w naszym kochanym kraju.