17 wrz 2007, 17:39
:ico_sorki: :ico_sorki: :ico_sorki: :ico_sorki: DZIEWCZYNY, no to w końcu pora na opowieść :ico_oczko:
no smska dostałyście jak jechałam do szpitala, skurcze co 6 min i 3 cm rozwaecia, zajechałam a tam słuchajcie wszystkie miejsca na porodówce zajęte bo dziewczyny tego dnia normalnie zwariowały, albo dzieciaczki :ico_oczko: no i zaprowadzili mnie na patologię ciąży, żeby na razie tam leżeć, zrobili ktg...no i mówią że dziś to jednak chyba nie będzie rozdwojenia bo skurcze są częste ale krótkie, no ale zaraz mi zrobią lewatywkę, no to ja do W. mówię żeby pojechał do domciu w razie co od razu dzwonię, a przecież w godzinę nie urodzę :ico_nienie: no i pojechał, LEWATYWA...hmmm super sprawa na oczyszczenie :ico_oczko: tyle że ja miałam pierwszy raz i nie za bardzo wiedziałam co się dzieje, bo mnie skurcze zaczęły brać, no to było o 20.20, a za godz miała przyjść położna zbadac rozwarcie :ico_noniewiem: ale o 20.50 skurcze co 2 min, już nie dawałam rady więc dzwonię do W. i mówię że ja nie iem czy rodzę ale niech przyjeżdża, zaraz potem do położnej, no i ona mówi 4 cm...dobra wyprawa na porodówkę z przystankami na skurcze :ico_oczko: doszłam tam to była gdzieś 21.20, lekarz mnie zbadał i ....7 cm...ja już u skraju wytrzymałości i myślę tylko czy W. zdąży dojechać, aha podczas tego badania odeszły jeszcze wody to myślę kurcze na pewno W. nie zdąży :ico_olaboga: ALE PATRZĘ WCHODZI :ico_brawa_01: hura! :-D no i położne pogawędka, a ja już nie daję rady i wrzasnęłam "czy ja już moge w końcu przeć?" :ico_puknij: no dobra mogę :ico_sorki: :ico_sorki: ale nogi mi się same zaciskały to położna trochę pokrzyczała i chyba za 4 razem nasze słoneczko wyszło :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: ALE ULGA :ico_sorki:
no malutki zachłysną się wodami i dostał na początku 7 punktów ale za chwilkę już 9 :ico_sorki:
tatę zaprowadzili do pokoju obok z synkiem a mi jeszcze musieli zrobic łyżeczkowanie bo spiralka nie wyszła z łożyskiem, no ale nie bolało, tylko bardziej nieprzyjemne uczucie, potem się śmiali, że umyją i na następny raz będzie, ale ja dziękuję Bou, że malutki zdrowy i mu nie zaszkodziła :ico_sorki: :ico_sorki: :ico_sorki: bbo wiecie jak sie martwiłam :ico_noniewiem:
potem szycie i na noworodki :ico_brawa_01:
to najwspanialsze uczucie ,że W. był ze mną, zawsze będę mu za to wdzięcza, ale on sam mówi że bardzo chcial być przy nas i wcale to nie było jakies straszne...
no to się napisałam...mały woła cyca :ico_szoking: :-D